W 2017 roku posiadacze komputerów klasy PC mogli zagrać w Divinity 2: Original Sin. Po roku możliwość tę dostali gracze konsolowi, dzięki Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition. Czy to dobrze?
Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition stanowi rozwinięcie mechanik znanych z oryginału. Definitive Edition dodaje nowe tryby rozgrywki, ulepszony samouczek, czy chociażby zmodyfikowany ekwipunek. I są to zmiany zdecydowanie na lepsze, ale o tym później.
Zacznijmy od fabuły. Nie ulega wątpliwości, że jest ona najważniejszym elementem w produkcji Larian Studios. Na graczy czekają setki tysięcy linii tekstu do przeczytania – czy to w rozmowach, czy w encyklopedii, czy znajdowanych tu i ówdzie księgach i kartkach. Jeśli nie jesteście zwolennikami poznawania historii przez czytanie opcjonalnych dokumentów, to raczej nie spodoba się Wam Divinity 2. Tym bardziej, że Definitive Edition zawiera o około 200,000 więcej linii tekstu niż pecetowy pierwowzór.
Świat, który przemierzamy to Rivellon. Kraina ta jest zamieszkiwana przez wiele różnych stworzeń – od ludzi, po krasnoludów, na humanoidalnych jaszczurkach kończąc. Co ciekawe, mimo naprawdę zróżnicowanego zbioru mieszkańców Rivellonu, żadne ze stworzeń nie wydawało się nie pasować. Świat przedstawiony jest na tyle elastyczny, że z przyjemnością dajemy mu się porwać, zatracając się w nim bez reszty.
Wcielamy się w jednego z użytkowników Źródła, tajemniczej magicznej siły. W wyniku pewnych perturbacji oczywiście to od nas będzie zależał los świata. Sytuacji nie ułatwią Łowcy i Magistrowie, którzy za cel postawią sobie zlikwidowanie postaci gracza. Tę na początku rozgrywki wycieramy z kilku wstępnie zdefiniowanych lub tworzymy własną. Ja, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, zamiast samemu kreować bohatera wybrałem gotową postać. Nie zrobiłem tego ze względu na umiejętności – a przynajmniej nie głównie z tego powodu. Bohaterowie fabularni mają swoją przeszłość. Wpływa ona na stosunek NPC-ów i pozwala rozwijać prywatny wątek postaci. Jest to niesamowicie wciągające i przekłada się na chęć pomocy, jaką okazują bohaterowie niezależni. Często bywa tak, że nasz człowiek załatwi coś bez problemu, natomiast szkieleci kompan lub towarzyszący nam elf nie będą w stanie niczego wskórać. Skutecznie buduje to poczucia przebywania w faktycznie żyjącym świecie.
Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition, jak przystało na RPG-a, pozwala zdobyć całą masę łupu. Miecze, tarcze, rękawice, kaptury, hełmy, buzdygany, topory, sztylety, pierścienie, amulety – wyposażenia jest prawdziwe zatrzęsienie. Oczywiście nie różni się ono między sobą jedynie wyglądem – najważniejsze rozbieżności tkwią w statystykach. Nie brakuje rozważań: lepiej założyć hełm, dający mi +1 do ruchu, czy może lżejszą osłonę, ale za to +5 do siły? Dodajmy do tego jeszcze odblokowywanie niektórych umiejętności specjalnych przez wyekwipowanie odpowiednich przedmiotów, a otrzymamy niemal nieograniczoną możliwość dostosowania postaci do naszego stylu rozgrywki.
Nie można także zapomnieć o walce. W Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition ta odbywa się turowo. W czasie jednej tury możemy wydać kilka punktów akcji na działania takie jak poruszanie się, atak, czy użycie zdolności. Walka jest przy tym bardzo logiczna. Na zadawane obrażenia wpływ na nasze położenie względem oponenta (łuki zadają więcej obrażeń że wzniesienia, bronie sieczne przy ciosach w plecy) i podłoże, na jakim stoją. Częstą taktyką jest rozlanie oleju przy przeciwniku, a następnie podpalenie go lub zatrucie. Nasi bohaterowie – podczas podróży spotkamy nowych członków drużyny, których możemy do niej dołączyć – oczywiście również są podatni na działania ognia, czy wody – może na nas nałożyć efekt przełożenia, a wdepnięcie w plamę oleju spowolni nasze ruchy.
Graficznie Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition prezentuje się bardzo dobrze. Animacje wyglądają wiarygodnie, a otoczenie naturalnie i odpowiednio szczegółowo. Całości dopełnia odpowiednia muzyka i głosy postaci. Brzmią autentycznie i sprawiają, że łatwo można zapomnieć o upływających godzinach. Tym bardziej, że do wyboru mamy jeden z kilku poziomów trudności, pozwalających znaleźć rozgrywkę idealną dla siebie.
Divinity 2: Original Sin – Definitive Edition to jeden z najlepszych RPG-ów, w jakie grałem. Niesamowicie wciąga, wygląda bardzo dobrze, a świat sprawia wrażenie szalenie żywego i wiarygodnego. Jedynym moim zastrzeżeniem wobec gry jest nie do końca idealna polska wersja językowa. Części napisów brakuje niestety polskich tłumaczeń. Poza tym Divinity 2 to fantastyczna zabawa na wiele, wiele godzin i przygoda, którą zdecydowanie warto przeżyć. Przeżyć i samemu tworzyć.










Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.