Trzeci pakiet dodatków do Call of Duty: Infinite Warfare jest już dostępny od kilku dni na konsolach PS4. W Najnowszym zestawie otrzymujemy standardowo cztery mapy do trybu wieloosobowego oraz nową historię do trybu zombie – Attack of the Radioactive Thing!
To moja pierwsze przygoda z DLC do Call of Duty: Infinite Warfare, wcześniejsze dwa dodatki – Sabotage i Continuum recenzowała nasza koleżanka Kinga.
W skład pakietu do trybu wieloosobowego wchodzą trzy nowe mapki oraz jedna odnowiona.
Ember jest remasterem mapki Resistance z Modern Warfare 3. To klimatyczna mapka, która jest położona w pobliżu starego zamku, wokół nie brakuje takich rekwizytów, jak szubienice. Jest tu także sala tortur, a w pobliżu płynie strumień lawy. Odnowiona mapka jest całkiem dobrze zbalansowana, odnajdą się na niej zarówno snajperzy, jak i gracze walczący na bliski dystans. Jeżeli macie dość odrzutowego plecaka, to będzie to dla was idealna miejscówka, praktycznie wszystkie walki odbywają się na ziemi.
Fore jest mapą, która najmniej przypadła mi do gustu. To największa z map w całym pakiecie Absolution, jednak w przypadku trybu wieloosobowego Call of Duty nie można uznać tego za zaletę. Gracze trafiają na miniaturowe pole golfowe, które jest bogate w takie miejscówki jak mały zamek, las z chatkami dla hobbitów oraz nieduży młyn z wiatrakiem, jest także świątynia Azteków oraz kilka sklepów z pamiątkami. W tym parku rozgrywki możemy znaleźć także szczątki dinozaurów, czy ściany pokryte lukrem. Mapa Fore jest bogata w ogromną ilość przejść na dolnych i górnych poziomach. Niestety tego wszystkiego jest za dużo, przez co w rozgrywkę wkrada się chaos i dezorientacja. Za dużo tutaj biegania i polowania, za mało wymiany ognia. Twórcom nie można odmówić pomysłowości i ambicji przy tworzeniu tej mapy, ale niestety fantazja poniosła ich tutaj za daleko.
Permafrost to mapa z układem kołowym położona w zaśnieżonych ruinach Chicago. Jeżeli graliście w The Division, to szybko możecie mieć flashbacki z Nowego Yorku, chwilami można było się poczuć, jak bym grał w produkcje Ubisoftu z pierwszej osoby. Mapa jest średniej wielkości i prezentuje się bardzo dobrze. Głównym miejsce starć jest zniszczony teatr. Ciekawym miejscem pojedynków na bliski dystans może tez być zniszczona stacja metra. Atrakcyjności całej mapie dodają zawalone ulice, które wokół mapy mogą pełnić role okopów.
Bermuda, to ostatnia mapka z pakietu Absolution. Gracze zostają rozbitkami, którzy walczą w slumsach zbudowanych wokół rozbitego statku. Mapka fantastycznie łączy rajski klimat pobliskich plaż oraz biedotę małej osady, po której się poruszamy. Mamy tutaj dwie długie trasy, którymi możemy flankować przeciwników, jest bardzo dożo biegania po ścianach oraz skakania. Jest także droga przez środek prowadząca do targu rybnego. Bermuda, to klasyczna mapa w układzie trój-torowym. Obok wcześniej wspomnianego Pemafrost, to druga najlepsza mapka tego pakietu.
Na koniec zostaje nowa przygoda w trybie zombie – Attack of the Radioactive Thing! Tym razem wrogo nastawiony reżyser Willard Wyler zabiera czwórkę śmiałków w lata 50te do nadmorskiego miasteczka Sonova Beach. Miasteczko jest zdewastowane przez nowe odmiany zombiaków oraz potwory podobne do… żab? Wszystko to zostało spowodowane nieudanym eksperymentem rządu. Graczom pomoże przetrwać tylko jedna osoba – Elvira będąca ikoną horroru, grana przez Cassandrę Peterson (Elvira: Mistress of the Dark, Elvira’s Movie Macabre). Nową przygodę w trybie zombie można śmiało potraktować, jako grę przygodową, gdyż oprócz odpierania coraz to silniejszych grup zombie, mamy tu szereg zadań do wykonania, które zleca nam Elwira. Zadania te są świetne, główna bohaterka często mówi do nas bardzo zagadkowo, przedmioty, które musimy odnaleźć nie są zaznaczone na mapie, ba nawet się nie podświetlają, gdy jesteśmy w pobliżu. Miły zaskoczeniem na początku rozgrywki jest czarno-biała stylistyka gry, dopiero po kilku rundach rozgrywka nabiera kolorów. Celem graczy jest przywrócenie prądu na wyspie oraz pokonanie głównego bossa – Radioaktywnej Rzeczy. Sam teren oddany do dyspozycji śmiałków jest ogromny.
Podsumowując Attack of the Radioactive Thing! Jest jedną z najlepszych przygód w współczesnym trybie zombie, zabawa w kooperacji jest świetna, wykonywanie zadań od Elviry sprawia wiele radości. Zdecydowanie nie jest to przygoda na jeden raz. Jeżeli chodzi o pakiet map do trybu wieloosobowego, to moimi faworytami są Bermuda oraz Permafrost, najsłabiej prezentuje się Fore, a odnowione Resistance z Modern Warfare 3 jest po prostu okej, bez żadnych fajerwerków. Fani Call of Duty: Infinite Warfare na pewno posiadają już najnowszy dodatek Absolution, natomiast pozostałym graczom polecam ten dodatek szczególnie ze względu na bardzo dobrą przygodne w trybie zombie Attack of the Radioactive Thing! Warto dodać, że dodatek jest w pełnej polskiej wersji językowej.
Ocena Portalu: 8
DLC Absolution dostarczył wydawca gry: Activision.
Recenzja: Call of Duty: Infinite Warfare – Sabotage
Recenzja: Call of Duty: Infinite Warfare – Continuum






















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.