Podsumowania to nie koniecznie moja bajka. Szczególnie trudno było mi usiąść do oddzielenia grubą kreską 2016. W zeszłym roku miałam okazje grać w wiele świetnych pozycji, wiele z nich także miałam przyjemność Wam przedstawić moich recenzjach i newsach. Klątwą tego roku było jednak Final Fantasy XV, przez które w mojej głowie bardzo długo nic się nie liczyło. Tak jakby te wszystkie dobre gry po prostu wyparowały i nie grałabym w nic innego przez cały rok.
Dlatego postanowiłam, że zacznę od początku. Przejrzę swoją listę trofeów, listę opublikowanych tutaj treści i przypomnę sobie, że 2016 nie samym FFXV stał.
Zeszły rok przede wszystkim duża dawka pozytywnego zaskoczenia. Gry, w które nie bardzo wierzyłam, lub po których nie spodziewałam się niczego specjalnego potrafiły mnie zauroczyć. Wyczekiwane tytuły za to potrafiły stać się rozczarowaniem. Jeden z moim pierwszych tekstów na portalu to recenzja Megadimension Neptunia. Nie ukrywam, że nie darzyłam serii szczególną sympatią. Tym bardziej podeszłam do ostatniej części z dystansem i zostałam… miło zaskoczona! Bardzo się cieszę, że akurat na czas premiery tego tytułu mogłam dołączyć do ekipy, bo bez wsparcia portalu i uprzejmości wydawcy pewnie ominęłabym ten tytuł, lub spróbowała go dużo dużo później przy okazji solidnej przeceny.
Kolejnym zaskoczeniem, które mocno utkwiło mi w pamięci była gra Trillion: God of Destruction. Przyznam szczerze, że byłam zaskoczona wiadomością od naczelnego, że taki niszowy tytuł przyszedł od wydawcy. Usiadłam do gry z nastawieniem podobnym, jak przy okazji Neptunii — tj. bez większych oczekiwań. Sama się nie mogłam nadziwić, jak bardzo mnie wciągnęła! Podobał mi się w niej wymóg taktycznego myślenia, planowania działań i nietuzinkowa mechanika. Wciąż obiecuję sobie, że wrócę do niej i zdobędę w niej platynę, bo uważam, że to jeden z tytułów który zasługuje na znacznie więcej uwagi.
Bardzo przyjemnie wspominam też czas jaki spędziłam z Atelier Sophie. Uważam, że jest to jedna z bardziej udanych części serii i świetny wstęp do nowej trylogii. Tutaj też na pewno wrócę by wbić upragniona platynę i wycisnąć z tej gry 100%, myślę, że nie będę się przy tym nudzić ani minuty.
Ponieważ nie chcę, by ta notka była tylko odą do dobrych jRPG jakie zostały wydane w zeszłym roku w Europie, to wspomnę jeszcze tylko o Star Ocean. Mimo mieszanych recenzji w internecie… uważam, że to solidna pozycja, z którą każdy fan gatunku powinien się zapoznać.
Jak było z innymi gatunkami? Tutaj lista będzie dużo krótsza, nie tyle dlatego, że jest mniej dobrych gier co z faktu, że jRPG to gry długie i chcąc im się poświęcić trzeba niejako porzucić marzenia o ogrywaniu każdego AAA na premierę. Nie żałuję jednak — moja nisza to rzecz, przy której czuję się naprawdę komfortowo!
Wracając jednak do naszego wątku — z innych gatunków na pewno wypada wspomnieć o Psycho-Pass. Ta visual novel zapadła mi w pamięć głównie ze względu na ciekawą fabułę. Mimo bycia grą na licencji, na bazie popularnego anime można było spokojnie ją przejść bez znajomości pierwowzoru. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam i mam nadzieję, że i kogoś z Was udało mi się przekonać do spróbowania tego tytułu. Zeszły rok nie byłby dla mnie kompletny, gdybym nie ograła choć jednego musou. Niestety z tego typu gier nie było zbytnio w czym przebierać. Słaba Senran Kagura, nieciekawy spin off Neptunii na Vitę — sytuację ratował jedynie Arslan. Mam nadzieję, że Koei Tecmo nadrobi to w nowym roku razem z dwoma tytułami, na które bardzo czekam. Poza tytułami, które tutaj recenzowałam udało mi się poświęcić jeszcze odrobinę czasu na inne gry. Najlepiej bawiłam się przy Dragon Quest Builders, którego dalej niestety nie skończyłam i obawiam się, że szybko mi się to nie uda. Za dobrze się w nim bawię by dotrzeć do napisów końcowych.
Niestety poza pozytywami były też gry, które najchętniej wyrzuciłabym z głowy i o nich zapomniała. Takim tytułem był przede wszystkim The Witch and the Hundred Knight. Potraktowałam go jako mangowe diablo, liczyłam na typowy dla NISa humor, a dostałam bardzo przeciętna grę tak wulgarną, że dziwię się jak ktokolwiek mógłby czerpać przyjemność z grania w nią. Kolejnym zawodem dla mnie było Nights of Azure. Bardzo liczyłam na ten tytuł, czekałam na nowe IP od studia Gust, na coś świeżego co pokazałoby, że nie jest to studio tylko jednej serii. Niestety gra nie doskoczyła do poprzeczki jaką jej postawiłam przyglądając się materiałom przedpremierowym — teraz z umiarkowanym zapałem czekam na jej kontynuację…
Jest też kilka gier z zeszłego roku, które koniecznie muszę nadrobić. Należy do nich kontynuacja Trails of Cold Steel oraz I am Setsuna.
W moim odczuciu był to dobry rok dla japońskich gier w Europie. Specjalnie zaznaczam, że mam na myśli jedynie pozycje, które zostały wydane na naszym rynku, niestety poziom mojego japońskiego nie pozwala mi w pełni cieszyć się importami, co, mam nadzieję, zacznie zmieniać się w tym roku. Cieszę się, że na PS4 wychodzi coraz więcej japońskich gier, oraz, że coraz więcej z nich dostaje tłumaczenie i dane jest mi ich spróbować.
Tym bardziej z nadzieją patrzę na najbliższe miesiące. Już sam styczeń i luty mam wypełniony premierami – Kingdom Hearts, Yakuza, Dynasty Warriors Godseekers, zaraz potem Tales of Berseria. Mam nadzieję, że w 2017 roku Platinum Games pokaże na co ich stać w NieR i Scalebound. Odliczam też dni do premiery Persona 5, z którą zamierzam spędzić wiele-wiele-wieeeele godzin.
Bardzo cieszę się z zapowiedzianych lokalizacji Yakuzy, z wypiekami na twarzy będę śledzić wszelkie nowinko w temacie Ni no Kuni 2. Ponadto mam nadzieję, że Shenmue III ukaże się jeszcze pod koniec tego roku, wparłam tę produkcję na Kickstarterze i bardzo trzymam za nią kciuki. Mam nadzieję, że Nintendo zaskoczy nas czymś w temacie Switcha i nareszcie dorobię się konsoli od Ninny przy telewizorze.
Poza tymi wszystkimi zapowiedziami i kontynuacjami mocno trzymam kciuki za nowe IP od Koei Tecmo, jestem bardzo ciekawa Nioh, szczególnie od momentu, gdy dystrybucję tego tytułu przejęło samo Sony. A jakie są Wsze oczekiwania względem 2017? O jakim tytule według Was zapomniałam?




















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.