3DS doczekał się swojego Isaaca.
Wcielamy się w tytułowego płaczącego chłopaka, którego bronią są jego własne łzy. Przemierzamy kolejne pokoje tajemniczej mapy, pokonując różnorakie potwory, na każdym piętrze zbieramy dodatkowy poziomy, by wreszcie dotrzeć do bossa i po zgładzeniu go zejść po drabinie w poszukiwaniu kolejnych zagrożeń. Na tym opiera się cała gra. Odkrywamy sekrety na losowo wygenerowanej mapie, zbieramy mnóstwo przedmiotów psujących bądź usprawniających naszą grę i starami się pokonać wszystkich. Każde kolejne przejście gry odblokowuje kolejne możliwości.
Zdradzę Wam, że kocham ten tytuł całym swoim sercem. Isaac jest jedynym powodem, dla którego jeszcze nie zgubiłem Vity. Nazwa w tym przypadku to nie żaden zbieg okoliczności. Na sekretach opiera się piękno tej rozgrywki. Nie jesteśmy w stanie sami dotrzeć do wszystkiego. Znajdujemy kolejne przedmioty, nie mamy pojęcia, co mogą robić… Odblokowujemy kolejne grywalne postacie, przyzwyczajamy się do ich stylu. Potem poznajemy kolejnych bossów. Najpierw matka, potem Isaac, Diabeł, Serce… Odkrywają się liczne tajemnicze lokacje czy sekrety, a bomba podłożona w odpowiednim miejscu może całkowicie odmienić całe przejście. Jeden zły wybór i wasze dotychczasowe statystyki mieszają się, przestają mieć znaczenie.
„The Binding of Isaac” stoi na półce gdzieś obok Rogue Legacy. Im więcej czasu poświęcimy, tym więcej rzeczy stanie przed nami otworem. Sens gry jest bardzo prosty, ale żeby przechodzić pokoje bez bezsensownego tracenia żyć potrzeba dziesiątek godzin. Powtarzalność stanowi trzon całości, nie zabijając na szczęście przyjemności.
Wersja na 3DS’a jest zdecydowanie lepsza od Vity. Strzelanie za pomocą C-sticka to oczywiście katorga, jednak po przestawieniu na przyciski pod prawym kciukiem, to wszystko wraca do normy. Nie ma może tyle komfortu co na zwyczajnym analogu, ale za to są dwa ekrany. Tutaj odgrywa to bardzo dużą rolę. Na górnym widzimy całą grę, a na dolnym mapę. Gra wygląda co najmniej dziesięć razy lepiej niż na Vicie. Boli jedynie brak trofeów na Nintendo, do którego akurat taki rodzaj gry jest stworzony. Liczba „znajdziek”, sekretów czy różnych zakończeń łącznie przekracza trzysta. Platyna dodaje motywacji.
Isaac jest jednym z tych tytułów, który może ubawić was w drodze do pracy czy na uczelnię, ale spokojnie przyciągnie też na długie godziny kanapowego grania. 3DS sprawdza się w tym przypadku idealnie.
Grę do recenzji dostarczył Dystrybutor Nintendo Polska – firma ConQuest Entertainment a.s.



Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.