Pierwsza konferencja za nami.
Chociaż mówiłem, że liczy się wyłącznie Fallout, zacznę od początku, bo brak chronologii odbiera również logikę. Doom. Za młody jestem, żeby pamiętać czasy świetności tej gry. Pamiętam jedynie, jak kiedyś w wieku bodajże dwunastu lat namówiłem tatę na Dooma. Zerknął kątem oka, skinął głową i szczęśliwi wyszliśmy ze sklepu. Mama nie była taka zachwycona, patrząc na okładkę i szybko odebrała mi tę wątpliwą przyjemność opakowaną w wielki napis „18+”.
Jestem jednak na tyle świadomy, żeby zdać sobie sprawę z podobieństwa wczorajszego materiału do poprzednich części. Cała ta seria jest po prostu nie dla mnie. Uznaję przecinanie potworów piłą mechaniczną i strzelanie do nich ze strzelby za rozrywkę na góra godzinę. Nie widzę w tym przyjemności, nie widzę też zbytniego sensu, ale przecież mnie znacie… Jestem tylko hejterem.
Battlecry? Team Fortress 2. Nikomu to nie jest do szczęścia potrzebne.
Dishonored 2 jest największym zawodem aktualnie. Całkowita zmiana stylistyki względem świetnej pierwszej odsłony. Sequel sprawia wrażenie animacji, nie jest już takie mroczne, kadry są dużo jaśniejsze, całkowicie pozbawione klimatu. Dwie grywalne postaci to całkiem ciekawa koncepcja, ale całkowicie mnie to nie robi, bo nawet w to nie zagram. Chyba że przeczytają feedback zażenowanych fanów i zmienią to w coś równie zajebistego co pierwsza część.
Definitive Edition to już doskonale znana koncepcja. Ja płacić za to nie będę, bo sens w tym taki co w Doomie, ale gorąco zachęcam tych, którzy nie znają jeszcze tej gry. Dodatki podobno robią swoje, jest klimat, jest mrocznie, jest pełny stealth i na next-genie Dishonored może być nawet bardziej grywalne niż na premierze.
TESO mnie nie interesuje. Chciałbym pograć, ale nie ma z kim. Zbliża się nasza recenzja, może wtedy uda się coś razem pograć. Bethesda po prostu pokazała nadchodzące rozszerzenie i to, co czeka w najbliższej przyszłości graczy aktualnie wciągniętych w rozgrywkę. Mam cichą nadzieję, że będą wciąż wspierać swój projekt i stworzą na PS4 porządne, wciągające MMO zrzeszające setki tysięcy fanów.
A ta karcianka… Kolejna nikomu niepotrzebna gra. Widać po Shelter, że Bethesda sięga małymi krokami po rynek mobile i ciężko im się dziwić. Niech sobie ludzie kupują jakieś pakiety kart. Trzeba cierpliwie poczekać. Może jednak nie zerżną wszystkiego z Hearthstone, tylko z Magica.
Tymczasem Fallout 4 jest takim kozakiem, jakiego się spodziewałem. Świetne tworzenie postaci, przegrany cały prolog, fabularnie zapowiada się ciekawie, a cały gameplay wygląda tak, jak w poprzedniej odsłonie. O to właśnie chodzi. Niedługo skuszę się na preorder i jestem przekonany, że się nie zawiodę, bo na razie zapowiada się to na grę co najmniej tak znakomitą jak Fallout 3. Nie ma żadnych rewolucji i chyba za to najbardziej szanuję Bethesdę. Fani Dooma mogą chyba powiedzieć dokładnie to samo. Nie ma potrzeby zmieniać czegoś, co do tej pory było genialne. Po co robić większe zmiany, skoro możemy podobną koncepcją sprawić fanom taką samą przyjemność jak te kilka lat temu? Świetna decyzja.
This War of Mine jest spoko. Tfu, Fallout Shelter. Kolejny aspekt, który pokazuje, że deweloperzy wiedzą, co robią i czytają fora ludzi narzekających na rynek mobile. Nie lubię takich gier i włączam samą aplikację wyłącznie po to, żeby popatrzeć na art całej gry tak bardzo przypominający mi nadchodzącą premierę, której data była zdecydowanie największą niespodzianką całej konferencji. 10.11.2015 Spodziewam się doskonałej gry i nic tego nie zmieni. Nawet gdybym miał płacić 5$ za dodatkowe miejsce w ekwipunku albo kupić dodatkowe 40h gry za 80zł.
Dobra konferencja. Polecam, Tomasz Alicki.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.