Czy na rynku nadal jest miejsce dla prostych platformówek?
Gunslugs to zręcznościowa strzelanka w stylu retro. Gracz wciela się w rolę żołnierzy wysyłanych na różne misje, które posiadają wspólny cel. Jest on bardzo prosty – zniszczenie kilku wież i dostanie się do punktu ewakuacyjnego. Historia przedstawiona w produkcji praktycznie nie istnieje, co pozostawia pewien niesmak, ale nie stanowi istotnej wady, uwzględniając mechanikę prezentowaną przez Holendrów.
Rozgrywka to arcade w czystej postaci. Postać, którą wybierze gracz, porusza się w środowisku 2D, niszcząc elementy otoczenia oraz, oczywiście, przeciwników. Do dyspozycji użytkowników Vity zostaje oddanych wiele rodzajów broni, często oryginalnych. Do pacyfikowania oponentów mogą służyć standardowe strzelby, karabiny, czy też miotacze ognia, ale do oręża zalicza się także taki, który atakuje wystrzelonymi z lufy kurczakami.
Humor twórców nie kończy się w uzbrojeniu. Dodatkowe tereny – małe budynki, do których można wejść – często kryją w sobie intrygujące postaci. Można tak odblokować kolejnego żołnierza, w którego można się wcielić, ale o wiele ciekawsi są bohaterowie niezależni. Należą do nich między innymi czarownik ubrany na szaro i broniący przejścia (skojarzenia z „Władcą Pierścieni” są jak najbardziej uzasadnione), czy też księżniczka zamknięta w zamku (włoski hydraulik z pewnością poczułby ulgę, gdyby napotkał tę bohaterkę).
Wspomniane budynki nie służą jednak jedynie napotkaniu intrygujących osób. Warto zwiedzać dodatkowe obszary ze względu na szereg możliwości i ułatwień, które mogą zapewnić. Pomijając oczywiste bonusy w postaci znajdziek (dodatkowa amunicja – jej ilość nie jest nieograniczona, czy też apteczki), nagrody mogą być tak atrakcyjne, jak minigra (na przykład odbywająca się na płótnie malarza) lub specjalna mikstura spowalniająca świat gry. Warto zaznaczyć, iż korzystanie z tych dobrodziejstw nie jest darmowe – za interakcję z obiektem należy zapłacić określoną liczbę zdobytych monet. Jeśli w danym momencie nie można sobie pozwolić na określony wydatek, szansa na skorzystanie z usługi ginie – wejście do pomieszczenia pozwala na jednorazowe dostanie się wewnątrz i na zewnątrz, a znajdujące się niekiedy na nowym obszarze automaty z grami umożliwiają jednorazową próbę wejścia z nimi w interakcję. Z początku może być to postrzegane jako minus tytułu, ale po zastanowieniu się można zrozumieć taką decyzję twórców – dzięki niej gra jest bardziej dynamiczna; nie zachęca do cofania się do już odkrytego obszaru.
Gunslugs to strzelanka arcade, a więc nie mogło zabraknąć wskaźnika punktów. Otrzymuje się je za pokonanych przeciwników i zebrane monety. Należy więc czasem pomyśleć, co jest ważniejsze – punkty do ogólnej puli (a tym samym miejsce w tabeli wyników), czy może możliwość kontynuowania rozgrywki po śmierci kierowanej postaci lub kamizelka kuloodporna, kosztująca 100 monet.
Udźwiękowienie w najnowszym dziecku studia Abstraction Games jest specyficzne. Jeśli ktoś ceni muzykę, która towarzyszyła produkcjom dostępnym na automatach w salonach gier, doceni także tę występującą w recenzowanym dziele. Odgłosy wystrzałów, wypadania monet, wybuchów – wszystko to sprawia, że można poczuć się, jakby przebywało się w wyżej wymienionym miejscu. Mnie jednakże motywy dźwiękowe szybko zaczęły drażnić, co nie zmienia faktu, iż efekty dźwiękowe bardzo dobrze pasują do opisywanej produkcji.
Nie ma róży bez kolców, co sprawdza się także w opisywanym tytule. Występuje w nim jedna, ale istotna wada; po wykorzystaniu wszystkich „żyć”, nie ma możliwości cofnięcia się (oczywiście z wyzerowanym licznikiem punktów) do misji, podczas której wykonywania się poległo. Należy wybrać postać, która zaczyna na określonym obszarze i stąd kontynuować zabawę.
Podsumowując, Gunslugs to produkcja, która potrafi sprawiać przyjemność i miłośnicy staroszkolnych platformówek powinni być zadowoleni. Wartym wspomnienia plusem jest polska wersja językowa i opcjonalne cele do wykonania podczas rozgrywki.
Dziękuję firmie Abstraction Games za dostarczenie gry do recenzji





Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.