Holenderskie studio Two Tribes tworzy małe gry, często przeznaczone głównie dla dzieci. Tym razem wzięli się za poważniejszy temat. Ich najnowszy tytuł, RIVE, nawiązuje do starej szkoły side-scrollerów 2D. Ma przy tym swój własny klimat i co najważniejsze, tak jak kiedyś, jest wymagająca i potrafi napsuć krwi.
Rozgrywka z grubsza polega na poruszaniu się naszym robotem, strzelaniu i hakowaniu przeciwników, ale wszystko to wymaga małpiej zręczności i wyrobienia sobie odruchowych zachowań.Dostajemy mobilnego robota sterowanego przez naszego grubego rednecka z wnętrza maszyny. Możemy wykonywać podwójne skoki i strzelać w 360 stopniach. Są też fragmenty, gdzie jesteśmy pod wodą bez możliwości oddania strzału, jak i takie, gdzie latamy swobodnie bez działania grawitacji. Nasz statek możemy ulepszać w określonych miejscach, nie ma tu rozbudowanego systemu rozwoju. Rozwijać możemy naszą energię, moc przyciągania śrubek (waluta w grze) i zakupić 4 dodatkowe potężniejsze ataki. Te ostatnie różnią się od siebie znacząco. Mamy samonaprowadzające się rakiety, wielką strzelbę, odbijające się od ścian granaty, czy powodującą spięcie u przeciwników kulę. Niestety, ataki te wymagają zebrania amunicji wypadającej z wrogów, a jednocześnie możemy mieć przy sobie tylko jeden taki strzał. Co gorsze, dla wszystkich broni jednocześnie, co wymaga dodatkowej poprawki w taktyce. Statek możemy też leczyć wypadającymi z wrogów paczkami energii.
Przejdźmy do przeciwników. Na naszej drodze spotkamy ich całą masę, w różnych skupiskach, a każdy ich rodzaj inaczej się zachowuje i niesie z sobą inne zagrożenie. Każdy z nich wymaga na nas inne zachowania i zmusza do obrania innej taktyki. Kontakt z nieprzyjacielem objawia się odrzuceniem naszego statku i utratą energii, a ta kurczy się bardzo szybko. Dlatego lepiej unikać kontaktu z przeciwnikami. Rolą niektórych jest właśnie lecenie w naszym kierunku, inne strzelają w nas potrójnymi rakietami, jeszcze inne próbują nas taranować. Na każdy przejaw agresji musimy reagować inaczej i odpowiadać naszą. Często zabójcze jest też otocznie, co możemy wykorzystywać. Wielkie obrotowe piły tarczowe, zgniatające prasy, czy pospolita lawa wymuszają na nas taneczny balet z wykorzystaniem naszego zwinnego robocika. Musi on skakać, odbijać się od ścian, tańczyć wokół pocisków przeciwników, nich samych i wszystkiego, co nas otacza. Wszystko to widać doskonale w walkach z bossami, gdzie nauka bezpiecznych ścieżek i precyzja powtórzeń daje nam pewny sukces. Swoją drogą wielkich przeciwników mogłoby być więcej.
Projekt poziomów został solidnie dopieszczony. Twórcy doskonale zaprojektowali masę pomieszczeń, gdzie będziemy wielokrotnie ginąć. Musicie tu wiedzieć, że licznik śmierci w tej grze szybko zamienia się z dziesiątek na setki. Wszystko, żeby wyrobić w nas reakcje na wrogów i wyćwiczyć naszą małpią zręczność. Gra zapisuje nasz postęp w takich miejscach, że często po zgonie rodzimy się w samym środku akcji i musimy sobie radzić z tym, co zastajemy. Często nasze kolejne próby trwają po kilka sekund, aż do momentu, kiedy ponownie nie złapiemy odpowiedniego rytmu. W takich momentach potrafi pojawić się frustracja, wręcz złość, ale nie mija ogromna ochota spróbowania jeszcze raz. Jest to tak silne, że później podobne fragmenty przechodzimy z gracją i opanowaniem, a każdy sukces daje dużą satysfakcję. To tu są największe pokłady miodu, możemy poczuć wyzwanie, jakie stawiały przed nami stare gry. Nic nas tu nie oszukuje, kara za błędy jest natychmiastowa, a po zgonach gra z nas drwi różnymi tekstami. Jeśli już zupełnie sobie nie radzimy, możemy wyłączyć standardowy – i jedyny dostępny na początku tryb – Hard Mode. Przechodzimy wtedy w Soft Mode, gra staje się łatwiejsza i nasze ataki zadają więcej obrażeń. Dostajemy też karę, która tnie nasz wynik o połowę, niwecząc starania o jak najwyższe combo podczas przechodzenia, niezależnie czy włączyliśmy łatwiejszy tryb na jedno pomieszczenie, czy na cały poziom. Dodatkowo cały czas widzimy w lewym dolnym rogu ikonkę słodkiego misia, który nam przypomina, że nie dajemy rady.
W grze możemy też hakować panele kontrolne drzwi, czy mechanizmy i wrogie boty, a nawet przeciwników. Proces ten nie jest skomplikowany. Polega na włączeniu filtra ekranu, najczęściej podskoku i naświetleniu obiektu, który chcemy, żeby stanął po naszej stronie. Nie jest to element wpływający w dużym stopniu na rozgrywkę, raczej ją uzupełnia niż stanowi jej trzon. Przejęci przeciwnicy otwierają nam zamknięte przejścia, taranując je, leczą nas lub strzelają razem w nami w kierunku, który wskażemy. Nic odkrywczego.
Do oprawy nie mogę się przyczepić w wielu aspektach, jest klimatyczna. Wszystko jest spójne, ładnie zaprojektowane, nasz robot porusza się z gracją i jest ładnie animowany. Zarzucić otoczeniu można monotonnię czujemy się czasami jak w łodzi podwodnej albo niekończącym się magazynie. Trudno wymagać dużego zróżnicowania, ale można było ożywić kilka sekcji, umieszczając je w innej konwencji. Efekty wybuchów i wszelkich rozbłysków są miłe dla oka, a cała kompozycja HUDa i menu do siebie pasuje. Muzyka jest dynamiczna i pasuje do starć, przywodzi na myśl stare czasy. Niespodziankę mamy jeśli chodzi o głosy. Usłyszymy Marka Dodsona, znanego z Gremlinów, czy wcielania się w Ewoki w Gwiezdnych Wojnach. Gra jest mała, zajmuje bowiem zaledwie 1 GB, ale potrafi przyciągnąć do ekranu. Nawet może nie tyle humorem, co solidną rozgrywką. Błędów nie uświadczyłem, poza jednym zablokowaniem się w przejściu (sam się o to starałem) i problemu przy wyborze języka w menu.
Celowo pominąłem na początku dostępne tryby i to, co nam oferuje sama produkcja. Na początku do dyspozycji mamy tylko wspomniany Hard Mode. Po ukończeniu gry dostajemy Speedrun Mode i Single-credit Mode. Pierwszy polega na przejściu w jak najlepszym czasie całej gry lub pojedynczego poziomu. Drugi to prawdziwe wyzwanie, musimy przejść jak najdalej na jednym życiu, to ponownie możemy spróbować sił z pojedynczą misją lub całą kampanią.. Na tryb fabularny składa się 12 misji i epilog. Całość można zaliczyć w kilka godzin, zależnie od umiejętności i silnej woli nieułatwiania sobie gry. Tytuł mogę polecić z czystym sumieniem fanom gatunku i każdemu, kto lubi zręcznościowe wyzwania. Gra nie jest za trudna, jest odpowiednio zbalansowana, doskonała, żeby rozruszać nawet takie skostniałe palce jak moje. Przy pierwszej promocji warto się zainteresować.
Ocena portalu: 7.0
Za udostępnienie gry dziękujemy studiu Two Tribes




























Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.