Clive Barker’s Hellraiser: Revival to brutalna i krwawa adaptacja kultowych filmów Hellraiser. Czy produkcja od Saber Interactive utrzyma grozę klasyków horroru?
Jeśli jesteście fanami filmów, a także gier grozy, w których dominuje brutalność i masa krwawych scen, to z pewnością zaciekawi was najnowszy tytuł Saber Interactive, czyli Clive Barker’s Hellraiser: Revival. Produkcja inspirowana jest oczywiście jednym z klasyków horroru, czyli serią Hellraiser stworzoną przez Clive’a Barkera. Czy twórcom udało się odwzorować mroczny klimat filmów i czy jest to gra godna polecenia dla fanów świata Cenobitów? Czy nowi odbiorcy odnajdą się w historii i oddadzą się Labiryntowi? Odpowiedzi na te pytania poznacie po przeczytaniu tej recenzji.
Na wstępie przyznam, że nie oglądałam wcześniej żadnego filmu z uniwersum Barkera, tak więc zagranie w Clive Barker’s Hellraiser: Revival było moim pierwszym zetknięciem się z krwawym światem Labiryntu. Jest to więc idealna okazja, aby przekonać się czy jest to produkcja nie tylko dla fanów serii.
Dodatkowo chciałam podkreślić, że jest to gra wypełniona przemocą, treściami seksualnymi oraz wszelkiego rodzaju używkami, więc nie jest to odpowiedni wybór dla każdego. Jednak osoby, które nie boją się mocnych klimatów, z pewnością mogą dać szansę Clive Barker’s Hellraiser: Revival.


Zarys fabularny
Cała fabuła gry krąży oczywiście wokół tajemniczego wymiaru – Labiryntu, który jest połączeniem doznań bólu oraz przyjemności. Wiele osób może kojarzyć tajemnicze i mroczne postaci, które nazywane są Cenobitami – istoty nie z naszego świata, które dla jednych są demonami – dla innych aniołami.
W tytule wcielamy się w postać Aidana Lyncha, czyli młodego mężczyzny, który lubi trochę (bardzo) zaszaleć ze swoją dziewczyną, Sunny. Cała akcja zaczyna się od tego, że nasza para otwiera tajemniczą kostkę – Kulminację Genezy – która przyzywa Cenobitów z mrocznego wymiaru. Przybysze zabierają ze sobą dziewczynę bohatera, a my wyruszamy w pełną walki i krwi przygodę, aby ją uratować.

Prowadzenie narracji
Nie zdradzając więcej fabuły, mogę powiedzieć, że jest to zdecydowanie jeden z bardziej wciągających i angażujących elementów gry. Postaci są bardzo dobrze napisane, co zachęca nas do poznawania historii, motywów oraz zamiarów bohaterów. Aidan w trakcie swojej podróży, przechodzi na nowo przez swoje traumy, problemy i konfrontuje się ze swoimi słabościami.
Co więcej, produkcja bardzo wykorzystuje prowadzenie narracji poprzez otoczenie – w prawie każdej lokacji możemy znaleźć notatki kultystów, zwykłych ludzi czy też krótkie notki protagonisty. Zdradzają nam one w prosty, lecz ciekawy sposób więcej informacji o świecie.

Klimat grozy
Klimat w Hellraiser zdecydowanie nie należy do najlżejszych. Gra w ogromnych ilościach wykorzystuje motywy seksualne, BDSM, nagość, brutalność, krwawe sceny i tortury. Nie są to tematy dla każdego, jednak wszystkie te elementy w połączeniu z tajemniczością, mrokiem, a także fabułą i rozgrywką spowodowały, że zupełnie wciągnęłam się w świat gry. Wszystko było spójne, budowało gęstą i ciężką atmosferę, którą można było przełamywać potężną rozwałką podczas walki. Dodatkowo wszystko potęgował niesamowity wygląd przestrzeni świata i kolorystyka, co jeszcze bardziej pozwalało mi zanurzyć się w produkcji.


Rozgrywka
Przejdźmy teraz do kolejnego, równie ważnego elementy gry – rozgrywki. Clive Barker’s Hellraiser: Revival jest survival horrorem z perspektywy pierwszoosobowej. Gameplay skupia się na eksplorowaniu poszczególnych lokacji, rozwiązywaniu zagadek, unikaniu pułapek oraz walce z przeróżnymi przeciwnikami. Ostatni element jest w szczególności wyróżniony i warto poświęcić mu trochę uwagi.
Walka
W trakcie podróżowania po świecie możemy natknąć się na wielu wrogów: kultystów, potworów, a nawet samych Cenobitów. Walkę możemy poprowadzić na dwa sposoby, czyli na głośno, gdzie rozwalamy każdego przy mocnej rozwałce, albo po cichu, aby każdego zabić zza pleców.
Niestety do drugiego sposobu mam parę uwag. W niektórych momentach narzędzia do odwracania uwagi słabo działały – zamiast przyciągnąć do nas jednego przeciwnika, przybiegał każdy w otoczeniu, co uniemożliwiało pozbycie się kultystów po cichu. Dodatkowo jeśli przypadkowo zostaniemy zauważeni, to nie mamy już szansy na schowanie się, bo wrogowie będą ciągle znać nasze położenie.

Z kolei głośna wersja potyczek jest o wiele bogatsza. Do dyspozycji mamy wiele broni palnych i białych, które możemy znajdować, kupować a potem ulepszać. Dodatkowo mamy naszą niepozorną kostkę, która daje nam kolejne sposoby na uśmiercanie wrogów. Ta walka zdecydowanie sprawiała mi większą przyjemność i częściej, choć czasem z przymusu, po nią sięgałam.
Jedyną moją uwagą jest to, że występowały sytuacje, w których nie działało mi używanie umiejętności i zmuszało mnie do „spamienia” przyciskiem. Oprócz tego męczące były momenty, w których ilość wrogów była za duża w porównaniu do wielkości przestrzeni, w której odbywała się walka. Pojedynczy korytarz oraz masa trudniejszych przeciwników biegnąca z dwóch stron powodowały u mnie niejedno wczytanie zapisu.
Poza korzystaniem z typowych sposobów na siekanie wrogów, można było skorzystać z otoczenia, w którym się znajdowaliśmy. Sporą satysfakcję dawało niszczenie kultystów za pomocą pułapek na niedźwiedzie czy kałużami pod napięciem. Oczywiście trzeba uważać, bo łatwo jest samemu w nie wpaść!

Bronie
Jak już wspomniałam, mamy duży arsenał, z którego możemy wybierać. Strzelby, pistolety, maczety, kije bejsbolowe i wiele więcej. Bronie palne zdobywamy wraz z postępem rozgrywki, do których możemy znaleźć, bądź kupić ulepszenia w sklepie. Większy problem jest z bronią białą, która ma stopień zniszczenia. Każda z nich ma około 5-8 uderzeń, co potem skutkuje zniszczeniem narzędzia. Na szczęście mamy możliwość naprawiania naszych sprzętów, jednak w trakcie gry było to uciążliwe i bardzo często brakowało mi materiałów na szybkie naprawienie maczety lub kija.
Kolejnym aspektem jest miejsce w ekwipunku, które zostało przedstawione w formie kafelków, które możemy zapełnić naszymi przedmiotami. Plecak oczywiście można z czasem ulepszać, ale mimo tego przez całą grę miałam ciągle problemy z brakiem miejsca na apteczki czy amunicję.


Zagadki i łamigłówki
Clive Barker’s Hellraiser: Revival często wykorzystuje elementy łamigłówkowe – w końcu motywem przewodnim jest kostka, która przypomina układankę. Zagadki były przyjemne, niektóre zdarzały się bardzo proste, ale były też takie, nad którymi trzeba się było trochę pogłowić. Wszystkie jednak skupiały się na podobnej zasadzie, czyli dopasowaniu różnych elementów, aby składały się w pasującą całość. Był to też dobry moment na chwilowe ochłonięcie między walkami i skorzystanie z logicznego myślenia w pozornym spokoju.
Wewnątrz Labiryntu
Na ten moment większość co opisałam, tyczyło się „naszego” świata w grze. Ale w Hellraiser mamy wielki i tajemniczy wymiar Labiryntu, w którym rozgrywka nabiera zupełnie innego tempa i klimatu. Wchodzimy w mroczne i niepewne miejsce, które samo żyje i się porusza. Musimy błądzić po ciemnych korytarzach i uciekać przed ewentualnym zagrożeniem ze strony Cenobitów. Pościgi wewnątrz Labiryntu budują duże napięcie i stres, a nagłe rozwiązywanie zagadek czy ślepy zaułek potęgują te emocje w bardzo skuteczny sposób.



Strefa audiowizualna
Oprawa wizualna i dźwiękowa są z pewnością mocną stroną tytułu. Cała gra utrzymana jest w ciemnej kolorystyce, z dominacją czerwonych i niebieskich barw. Bardzo dobrze działa światło, które powodowało, że często zatrzymywałam się i podziwiałam onieśmielający krajobraz Labiryntu. Grafika jest na wysokim poziomie, a krwawe sceny były bardzo realistyczne i brutalne.
Jedyną uwagę mam do wyglądu twarzy podczas rozmów postaci, które w wielu momentach wyglądały po prostu nierealistycznie i dziwnie. Często wybijało mnie to z rozgrywki i zwracałam uwagę na to, że coś nie pasuje mi w animacjach twarzy.
Muzyka w Hellraiser także jest na wysokim poziomie. Mocne dźwięki idealnie współgrały z ciężkim klimatem gry. To samo można powiedzieć o aktorach głosowych, którzy wykonali bardzo dobrą robotę w odgrywaniu swoich postaci. Zdecydowanie polecam zagranie w słuchawkach.


Podsumowanie
Produkcja od Saber Interactive jest interesującą pozycją, która powinna być obowiązkowym tytułem do zagrania przez fanów horrorów. Clive Barker’s Hellraiser: Revival w fenomenalny sposób buduje atmosferę grozy, seksualności i brutalności, niesamowicie odwzorowując klimat oryginału. Strefa audiowizualna jest na wysokim poziomie, a narracja przestrzenna sama prosi się o eksplorowanie i analizowanie każdego zakątka mapy.
Poza tym, każdy może odnaleźć się w walce, ponieważ gra oferuje wiele sposobów na pokonanie przeróżnych przeciwników. A zagadki, którymi wypełniona jest gra, to wisienka na torcie dla fanów łamigłówek.
Produkcja ma też jednak trochę minusów. Gorsza walka po cichu, czy drobne błędy przy używaniu zdolności, a także delikatnie zbyt brutalny dla gracza system niszczenia się broni. Często problem sprawiał też ciągły brak miejsca w plecaku.
Niestety tytuł nie posiada języka polskiego, co jest dużą wadą, ponieważ korzysta ona ze skomplikowanego języka, więc gracze, którzy nie znają bardzo dobrze angielskiego, mogą mieć problemy z odbiorem gry.

Podsumowując, Clive Barker’s Hellraiser: Revival to tytuł zdecydowanie warty polecenia dla każdego fana horrorów, niezależnie czy znają serię filmów. Nie poleciłabym jednak tej produkcji osobom, które są wrażliwe na dużą ekspozycję brutalności, nagości i elementów seksualnych.
Osobiście, gra skradła całe moje serce i zakrząta myśli od momentu ukończenia. Tytuł zachęcił mnie do zapoznania się z filmami przed napisaniem tej recenzji i spowodował, że chcę dowiedzieć się jeszcze więcej o uniwersum Hellraiser, Labiryncie i Cenobitach.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.