Resident Evil 3 Remake na Nintendo Switch 2 stawia na efektowną akcję, świetną oprawę audiowizualną i charyzmatyczną Jill Valentine. Niestety, krótka kampania, uproszczone zagadki oraz brak części zawartości z oryginału sprawiają, że przygoda w Raccoon City pozostawia pewien niedosyt.
Powrót do Raccoon City w ekspresowym tempie
Capcom zabiera nas do Raccoon City, gdzie Jill Valentine próbuje przetrwać koszmar związany z wybuchem epidemii. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, a na jej drodze staje Nemesis, czyli potężna broń biologiczna zaprojektowana do eliminowania członków S.T.A.R.S. Brzmi jak przepis na znakomity survival horror i w wielu momentach rzeczywiście tak jest. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zaczynamy patrzeć na całość jako pełnoprawną odsłonę serii, a nie krótszy dodatek do poprzedniej części.

Resident Evil 3 Remake od samego początku narzuca wysokie tempo. Nie ma tutaj zbyt wiele czasu na spokojne poznawanie kolejnych ulic, przeszukiwanie każdego pomieszczenia czy zastanawianie się nad rozwiązaniem skomplikowanej zagadki. Zamiast tego regularnie uciekamy przed zagrożeniem, walczymy z kolejnymi przeciwnikami i oglądamy widowiskowe sceny rodem z hollywoodzkiego filmu akcji. Taki kierunek ma swoje zalety, ponieważ gra praktycznie nie pozwala się nudzić. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że Capcom za bardzo się spieszył i nie wykorzystał potencjału tej historii.
Jill Valentine to najmocniejszy punkt przygody
Główna bohaterka wypada znakomicie. Jill jest zadziorna, zdecydowana i potrafi zachować zimną krew nawet wtedy, gdy sytuacja wygląda beznadziejnie. Jej charakter dobrze współgra z dynamicznym przebiegiem wydarzeń, a dialogi dodają całej historii odrobinę lekkości. Nie brakuje też momentów, w których bohaterka pokazuje, że nie zamierza bezradnie czekać na ratunek. Dzięki temu łatwo jej kibicować, nawet gdy fabuła zaczyna prowadzić nas za rękę.


Ważną rolę odgrywa również Carlos Oliveira, który uzupełnia opowieść i pozwala spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy. Jego fragmenty wprowadzają przyjemne urozmaicenie, a szczególnie dobrze wypadają sekwencje wymagające odpierania kolejnych fal przeciwników. Szkoda jedynie, że gra nie daje nam więcej czasu na rozwinięcie relacji między postaciami. Historia ma kilka mocnych momentów, jednak zbyt szybko przechodzi do kolejnych wydarzeń. W rezultacie bohaterowie zapadają w pamięć bardziej niż niektóre wątki fabularne.
Resident Evil 3 Remake wygląda świetnie na Switchu 2
Oprawa audiowizualna należy do największych zalet tej wersji. Silnik RE Engine nadal potrafi zrobić wrażenie, a zniszczone ulice Raccoon City, płonące samochody i mroczne wnętrza budują przekonujący obraz upadającego miasta. Modele postaci oraz przeciwników prezentują wysoki poziom szczegółowości, natomiast efekty świetlne podkreślają klimat poszczególnych scen. Szczególnie dobrze wypadają starcia z większymi przeciwnikami, podczas których ekran wypełniają eksplozje, krew i widowiskowe animacje.


Co ważne, gra prezentuje się bardzo dobrze zarówno na telewizorze, jak i w trybie przenośnym. Na mniejszym ekranie Nintendo Switch 2 nadal można docenić szczegóły otoczenia, animacje oraz pracę oświetlenia. Oczywiście niektóre elementy obrazu tracą nieco ostrości, ale nie odbiera to przyjemności z zabawy. Równie dobrze wypada warstwa dźwiękowa, która pomaga wyczuć nadciągające zagrożenie i podkreśla brutalność starć. Nie ulega wątpliwości, że Capcom przygotował port, który pozwala cieszyć się tą produkcją również poza domem.
Dużo akcji, efektowne walki i niewiele zagadek
Rozgrywka stawia przede wszystkim na strzelanie, uniki i nieustanną walkę o przetrwanie. Starcia są dynamiczne, a przeciwnicy potrafią szybko zmusić nas do zmiany pozycji oraz oszczędnego gospodarowania amunicją. Jill ma do dyspozycji kilka rodzajów broni, a odpowiednie wykorzystanie ekwipunku ułatwia radzenie sobie z mocniejszymi potworami. Dodatkowo system uników sprawia, że pojedynki wymagają odrobiny wyczucia i odpowiedniego wyczekiwania na atak. Dzięki temu nawet zwykłe spotkanie z grupą zombie potrafi dostarczyć sporo satysfakcji.

Najlepiej wypadają jednak walki z bossami. Starcia z Nemesis robią wrażenie rozmachem, a kolejne etapy pojedynków oferują widowiskowe sceny i mocne akcenty. Nie wszystkie spotkania dają nam pełną swobodę, ponieważ twórcy często prowadzą akcję według z góry zaplanowanego scenariusza. Mimo tego trudno odmówić tym fragmentom efektowności. Szkoda natomiast, że zagadki odgrywają tak niewielką rolę. Większość z nich jest prosta i nie wymaga dłuższego zastanowienia, a eksploracja ustępuje miejsca kolejnym sekwencjom akcji.
Krótka kampania i wycięta zawartość
Największy problem Resident Evil 3 Remake stanowi długość kampanii. Główną historię można ukończyć w sześć godzin, zależnie od tempa gry i chęci zaglądania w opcjonalne zakamarki. Dla osób szukających krótkiej, intensywnej przygody nie musi to być wada. Jednak w przypadku produkcji sprzedawanej jako pełnoprawna część kultowej serii taki czas zabawy pozostawia spory niedosyt. Gdy akcja nabiera rozpędu i zaczynamy poznawać kolejne obszary miasta, historia niespodziewanie zbliża się do finału.


Jeszcze bardziej rozczarowuje zawartość, którą Capcom usunął w porównaniu z oryginalnym Resident Evil 3: Nemesis. Brakuje między innymi charakterystycznej wieży zegarowej, a Nemesis znacznie częściej pojawia się w zaplanowanych sekwencjach niż jako nieprzewidywalny prześladowca. Zmiany sprawiają, że remake jest bardziej liniowy i wyraźnie nastawiony na akcję. Nie każdemu będzie to przeszkadzać, zwłaszcza osobom, które nie znają pierwowzoru. Weterani serii mogą jednak poczuć, że twórcy zbyt mocno skrócili przygodę i pozbawili ją części charakterystycznych elementów.
Czy warto zagrać w Resident Evil 3 Remake na Nintendo Switch 2?
Resident Evil 3 Remake na Nintendo Switch 2 to udana konwersja dobrej gry akcji z elementami survival horroru. Świetna oprawa, charyzmatyczna Jill Valentine i widowiskowe starcia sprawiają, że trudno się od niej oderwać, przynajmniej przez kilka pierwszych godzin. Jednocześnie krótka kampania, banalne zagadki i wycięta zawartość nie pozwalają jej dorównać najlepszym odsłonom serii.


W mojej opinii ocena 7/10 wydaje się więc uczciwym kompromisem. Dostajemy świetnie wyglądającą i dynamiczną przygodę, która doskonale sprawdza się w krótszych sesjach na konsoli Nintendo. Nie jest to jednak remake, który w pełni wykorzystuje potencjał oryginału. Jeżeli macie ochotę na intensywną walkę z hordami zombie i nie przeszkadza wam krótki czas zabawy, Jill Valentine zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę.
Grę do recenzji dostarczyła CENEGA.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.