W trakcie ostatnich miesięcy Nintendo Switch otrzymało trochę udanych portów większych produkcji. Choć zwykle utrzymanie stałej płynności wiązało się z pogorszeniem oprawy graficznej, możliwość zabrania gry ze sobą często potrafi wynagrodzić tą drobną niedogodność. Szkoda więc, że twórcy Payday 2 nie postarali się mocniej i wypuścili średniawy oraz wybrakowany port.
Payday 2 to pierwszoosobowa strzelanina, w której niezwykle ważną rolę gra kooperacja między kilkoma graczami. Tytuł ten nie zawiera w sobie żadnej ciągłej kampanii fabularnej, opierając całą zabawę na wybieranych z mapy losowych misjach o różnym poziomie trudności. Ogromną zaletą jest spora różnorodność dostępnych zadań. Napady robimy na wiele miejscówek, wśród których znaleźć można bank, jubilera, salon samochodowy, czy muzeum. Oprócz szybkich, jednodniowych akcji, obecne w produkcji są także zadania wymagające dłuższej pracy, trwające parę wewnątrzgrowych dni.
Część z zadań da się ukończyć po cichu, nawet nie wykonując pojedynczego strzału. Jeśli jednak jakiś np. strażnik nakryje nas w nieodpowiednim miejscu, niemal natychmiast możemy spodziewać się strzelaniny. Wówczas doskonale widać sporą wadę gry – idiotyczne AI wrogów. Posiadający broń ochroniarze, czy też policjanci biegną często prosto w naszym kierunku, a ci trzymający tarczę ustawiają się tak bezsensownie, że bezproblemowo można ich zestrzelić. Największym problemem bywają snajperzy, znajdujący się miejscach, gdzie nawet nie mamy szansy ich trafić, ponieważ np. strzelają czasem przez ściany.
Choć Payday 2 zawiera tryb dla pojedynczego gracza, zdecydowanie nie jest on warty uwagi. Wykonujemy w nim misje stworzone pod kooperację, mając do dyspozycji pomocników sterowanych przez AI. Niestety, ci kompani są po prostu beznadziejni. Strzelają kiepsko, a “myślenie” również nie jest ich mocną stroną. Potrafią wystawić się prosto na widok policyjnego snajpera, bądź też patrzeć przez dłuższą chwilę w ścianę, zamiast zająć się czymś pożyteczniejszym. Zapomnijcie też, by pomagali przy wykonywaniu celów misji. Jeżeli w zadaniu mamy dostarczyć do furgonetki pięć paczek kosztowności – żadne AI nie kiwnie nawet palcem przy ich przenoszeniu.
Najwięcej tytuł ten zyskuje podczas wspólnej rozgrywki ze znajomymi. Grając ze zgraną ekipą o wiele prościej ukończyć daną misję po cichu – w końcu mamy kilka osób, które mogą np. zająć się ludźmi obecnymi u jubilera, by ci nie wezwali policji. Łatwiej wówczas także rozdzielać zadania, przykładowo przy otwieraniu sejfu dobrze, by z dwóch graczy osłaniało osobę montującą (lub naprawiającą) wiertło.
Niestety, przygotowana przez Sumo Digital edycja dla Nintendo Switch posiada parę dodatkowych wad. Zacznijmy od faktu, że zawartość została oparta o wydaną w 2016 roku aktualizację Most Wanted, oznaczoną numerem 117. Mimo, że wersja dla Switcha jest obecnie najdroższa (199 zł w Nintendo eShop), otrzymujemy tutaj najbardziej zacofaną względem PC wersję (gdzie to dostępna jest już łatka 172). Jedyną wartą uwagi nowością, dostępną obecnie wyłącznie na Nintendo Switch jest nowa postać – hakerka Joy.
Kolejny problem to płynność gry. Całość działa w 1080p (720p przenośnie) i 30 klatkach na sekundę. Wybierając dość spokojne misje, bez wielkich strzelanin to faktycznie, całość działa ok. Niestety, gdy tylko zacznie się dziać zbyt nieco więcej na ekranie, gra potrafi dość mocno spowolnić. Oprawa graficzna wygląda mocno przeciętnie, jednak już pięć lat temu całość wypadała średnio. Ścieżka dźwiękowa została dobrze dopasowana do klimatu produkcji.
Największa wada edycji dla Nintendo Switch wynika jednak z samej konsoli. Jak już parokrotnie wspominałem, tytuł ten najlepiej sprawdza się podczas rozgrywki kooperacyjnej, najlepiej gdy możemy komunikować się z resztą ekipy. Niestety, najnowszy sprzęt Japończyków nie oferuje żadnego sensownego sposobu na komunikację z innymi. Niby można korzystać z Discorda, jednak nie posiadając odpowiednich kabli odcinamy się od dźwięków z gry. Dodanie choćby prostych komunikatów np. wybieranych za pomocą nieużywanych przycisków (jak w Splatoon 2 / Rocket League) mogłoby sporo pomóc.
W chwili obecnej ciężko polecić mi komukolwiek port Payday 2 dla Nintendo Switch. Do wad oryginalnych wydań gry (m.in. beznadziejne AI, przeciętna oprawa graficzna) dodano garść kolejnych. Płacąc 199 złotych otrzymujemy przestarzałą wersję tej produkcji. Najsilniejsza część tego tytułu ograniczona jest przez sam sprzęt, który to nie oferuje żadnego sensownego rozwiązania dla komunikacji między graczami.
Grę do recenzji dostarczyło Starbreeze Studios.















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.