Diablo IV: Age of Hatred Collection trafia na Nintendo Switch 2 z ogromną porcją zawartości, wszystkimi dodatkami i wygodną funkcją cross-progression. Sprawdziłem, czy Blizzard rzeczywiście znalazł sposób na przeniesienie Sanktuarium na konsolę Nintendo bez większych kompromisów.
Diablo IV w końcu na Nintendo
Diablo IV potrzebowało kilku sezonów, aby dojść do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Blizzard przez lata rozwijał grę, poprawiał jej systemy i dodawał kolejne elementy rozgrywki. Wraz z premierą na Nintendo Switch 2 otrzymaliśmy kompletny pakiet, który trudno nazwać skromnym. Diablo IV: Age of Hatred Collection zawiera podstawową wersję gry oraz dodatki Vessel of Hatred i Lord of Hatred. Dostajemy więc ogromną liczbę godzin zabawy, kolejne klasy postaci, nowe regiony, kampanie i aktywności endgame. Co ważne, zawartość nie została sztucznie okrojona na potrzeby słabszego sprzętu Nintendo.
Przed premierą zastanawiałem się przede wszystkim nad jednym. Czy Diablo IV będzie dobrze działało na sprzęcie Nintendo? W końcu mówimy o grze-usłudze z dużym światem, wieloma efektami graficznymi i potężną liczbą przeciwników pojawiających się jednocześnie na ekranie. Po spędzeniu z grą sporej liczby godzin mogę powiedzieć, że Blizzard wykonał tutaj naprawdę solidną pracę. Nie jest idealnie, ale w większości sytuacji Sanktuarium działa dokładnie tak, jak powinno.
Ogrom zawartości i dwie różne postacie
Największą zaletą Age of Hatred Collection pozostaje oczywiście zawartość. W jednym zestawie otrzymujemy Diablo IV wraz z dwoma dużymi dodatkami. Osoby rozpoczynające przygodę z serią dostają więc właściwie kompletny pakiet, który może pochłonąć ich na setki godzin. Z kolei gracze znający już podstawową wersję mogą kontynuować swoją przygodę bez kupowania kolejnych rozszerzeń.


Podczas testów w kampanii zdecydowałem się na barbarzyńcę. Później, w end game 15. sezonu, grałem łotrzycą. Obie postacie pokazują, jak dużo możliwości daje system budowania bohatera. Rozwój umiejętności, wyposażenie oraz odpowiednie połączenie przedmiotów potrafią całkowicie zmienić sposób prowadzenia walki. Ponadto gra zachęca do eksperymentowania, ponieważ kolejne poziomy i przedmioty regularnie otwierają nowe możliwości.
Sama pętla rozgrywki nadal działa znakomicie. Wyruszamy na kolejną aktywność, eliminujemy hordy przeciwników, zbieramy przedmioty i wracamy do rozwijania naszej postaci. Następnie pojawia się myśl, że warto zrobić jeszcze jeden loch. Później jeszcze jeden. I nagle okazuje się, że minęła kolejna godzina.

40 FPS robi różnicę
Nintendo Switch 2 nie jest konsolą, która może konkurować z mocnymi komputerami czy obecnymi konsolami stacjonarnymi pod względem surowej mocy. Blizzard musiał więc znaleźć rozsądny kompromis. W przypadku Diablo IV bardzo dobrze sprawdza się tryb wydajności oferujący celowanie w okolice 40 klatek na sekundę.


Moim zdaniem 40 FPS spokojnie wystarcza do komfortowej gry. Sterowanie pozostaje responsywne, a dynamiczne starcia nie sprawiają wrażenia ociężałych. Oczywiście zdarzają się spadki wydajności, zwłaszcza kiedy na ekranie pojawia się naprawdę dużo przeciwników i efektów. Nie psują one jednak ogólnego odbioru gry.
Co ciekawe, największe ograniczenia zaczynają być widoczne dopiero po podłączeniu Switcha 2 do telewizora. Na dużym ekranie łatwiej zauważyć uproszczenia graficzne, niższą jakość niektórych elementów oraz kompromisy związane z rozdzielczością. W trybie przenośnym te niedoskonałości znacznie łatwiej zaakceptować, ponieważ mniejszy ekran skutecznie je maskuje.

Switch 2 najlepiej pasuje do Diablo IV
Właśnie tryb przenośny jest dla mnie największym argumentem przemawiającym za tą wersją Diablo IV. Gra świetnie sprawdza się podczas krótszych sesji, szczególnie kiedy mamy kilkanaście lub kilkadziesiąt minut wolnego czasu. Ekran Nintendo Switch 2 bez problemu pozwala odczytać interfejs, opisy przedmiotów czy elementy mapy. Nie spodziewałem się, że przy tak dużej liczbie informacji wyświetlanych jednocześnie czytelność będzie aż tak dobra.

Konsola obsługuje również ekran dotykowy. Nie jest to rewolucyjna funkcja, ale w niektórych sytuacjach okazuje się zwyczajnie wygodna. Jeszcze ważniejsze pozostaje jednak pełne wsparcie cross-save i cross-progression. Możemy więc rozwijać swoją postać na jednej platformie, a później kontynuować zabawę na Nintendo Switch 2. Dla osób posiadających Diablo IV na kilku urządzeniach jest to ogromna zaleta.
Bardzo dobrze wypada również bateria. Podczas moich testów jedno ładowanie pozwalało grać przez około 2 godziny. Przy wymagającej produkcji pokroju Diablo IV uważam taki rezultat za naprawdę dobry. Konsola nie oferuje oczywiście całodniowego grania bez ładowarki, ale do krótkiej sesji w pociągu, hotelu czy podczas przerwy sprawdza się bardzo dobrze.




Stałe połączenie z internetem boli najbardziej
Największy problem wersji na Nintendo Switch 2 nie ma jednak nic wspólnego z grafiką. Diablo IV wymaga stałego połączenia z internetem. W przypadku konsoli hybrydowej jest to szczególnie odczuwalne, ponieważ jednym z jej największych atutów pozostaje możliwość szybkiego uśpienia urządzenia i powrotu do gry później.
Tutaj sytuacja wygląda znacznie gorzej. Uśpienie konsoli może zakończyć sesję, a chwilowy problem z połączeniem sieciowym potrafi wyrzucić gracza do menu głównego. W praktyce oznacza to również utratę postępu w aktualnie wykonywanej lokacji. Przy dłuższym lochu albo aktywności wymagającej większego zaangażowania potrafi to mocno zirytować.

Problem jest tym większy, że Diablo IV aż prosi się o krótkie sesje. W końcu Switch 2 pozwala wyciągnąć konsolę z torby, zagrać przez kilkanaście minut i odłożyć ją ponownie. Stałe połączenie z internetem trochę psuje właśnie ten scenariusz. Szkoda, ponieważ pod względem technicznym gra bardzo dobrze pasuje do hybrydowej natury sprzętu Nintendo.
Polska wersja i kilka nieprzyjemnych decyzji
Na plus trzeba zaliczyć pełną polską wersję językową. Przy tak dużej produkcji ma to spore znaczenie, szczególnie dla osób, które chcą dokładnie analizować opisy umiejętności, przedmiotów czy mechanik. Ilość informacji w Diablo IV jest ogromna, więc lokalizacja zdecydowanie ułatwia wejście w bardziej zaawansowane systemy.


Nie wszystko wygląda jednak równie dobrze. Brakuje sensownych zniżek dla osób, które już posiadają grę i dodatki na innych platformach. Cross-progression jest świetny, ale ponowny zakup całego zestawu może boleć. Jeszcze gorzej wygląda kwestia wydania pudełkowego.
W pudełku znajduje się jedynie kod do pobrania gry. Przy produkcji o takiej skali i cenie trudno uznać to za satysfakcjonujące rozwiązanie. Szczególnie że nie mamy możliwości kupienia podstawowej wersji oraz dodatków osobno. Osoby zainteresowane wyłącznie konkretnym rozszerzeniem muszą więc zdecydować się na cały pakiet.

Diablo IV: Age of Hatred Collection – czy warto?
Diablo IV: Age of Hatred Collection jest jednym z tych przypadków, w których techniczne ograniczenia Nintendo Switch 2 nie przesłaniają jakości samej gry. Blizzard dostarczył ogromny pakiet zawartości, który bardzo dobrze sprawdza się w trybie przenośnym. 40 FPS zapewnia komfortową rozgrywkę, ekran pozostaje czytelny, a bateria pozwala na około dwie godziny zabawy. Ponadto cross-save i cross-progression sprawiają, że wersja na Switch 2 może być świetnym uzupełnieniem innych platform.
Największym problemem pozostaje obowiązkowe połączenie z internetem. W przypadku stacjonarnego grania nie przeszkadza ono aż tak bardzo, jednak na konsoli przenośnej nabiera zupełnie innego znaczenia. Szkoda również, że pudełkowe wydanie ogranicza się do kodu, a właściciele wcześniejszych wersji nie otrzymują specjalnej oferty na zakup kolekcji.
Mimo tych wad spędzam z Diablo IV na Nintendo Switch 2 bardzo przyjemne godziny. Nie ma dnia, aby nie poszedł na world bossa, czy zrobił część planów wojennych, Możliwość zabrania całego Sanktuarium ze sobą, jest po prostu wygodna. Jeśli zaakceptujecie wymóg stałego internetu, otrzymacie ogromnego hack and slasha, który dobrze wykorzystuje możliwości nowej konsoli Nintendo.
Grę do recenzji udostępnił Blizzard
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.