Przez ostatnie tygodnie miałem możliwość użytkowania monitora Samsung Odyssey OLED G8. Czy uważam, że warto zainteresować się tym modelem? Odpowiedź przyniesie Wam lektura niniejszego artykułu.
Na naszym portalu znajdziecie wiele recenzji sprzętów firmy Samsung. Producent ten często oferuje bardzo wysoką jakość sprzętów dla graczy. Dodatkowo produkty te składają się na bardzo szeroki wachlarz urządzeń. Dzięki temu na naszej stronie występują zarówno recenzje telewizorów, jak i monitorów, soundbarów, czy dysków zewnętrznych. Po paru tygodniach codziennego korzystania z monitora Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF) mogę podzielić się z Wami moją opinią na temat wspomnianego sprzętu. Przedstawię moje zdanie zarówno w kontekście wykorzystania go w grach na konsolach, jak i eksploatowania go po podłączeniu do komputera. Tyle tytułem wstępu, zapraszam do mojej recenzji. Zacznę oczywiście od odpakowania bohatera dzisiejszego artykułu, czemu poświęcam poniższą część tekstu.
Rozpakowanie i pierwsze wrażenie
Opakowanie, w jakim przychodzi testowany dziś sprzęt nie jest przesadnie duże. Zwłaszcza w zestawieniu z kartonem, w którym transportowany był mój codziennie używany 34-calowy monitor o zakrzywionym ekranie. Wróćmy teraz jednak do Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF). Sama strona wizualna zewnętrznej strony pudła prezentuje się bardzo ascetycznie i nie mogę napisać, że zachęca do zajrzenia do środka. Często znajdziemy wizualizacje zewnętrzne prezentujące oczywiście monitor pod różnymi kątami, jak i pokazujące niektóre z najważniejszych według producenta funkcji danego urządzenia. Nie w tym przypadku – tu mamy po prostu do czynienia ze zwykłym brązowym kartonem. Oczywiście nie należy oceniać książki po okładce, a monitora po kartonie. Zajrzyjmy więc do opakowania. Otwierając je, znajdziemy standardową wytłoczkę, w której pewnie i bezpiecznie siedzi ekran. Nad nim jest miejsce dla nóżki oraz podstawę, których złożenie nie stanowi najmniejszego problemu. Ustawiamy je pod kątem prostym i lekko obracamy nóżkę, by ta weszła w odpowiednie wyżłobienie w podstawie. Następnie obracamy ją w bok, dokręcając tym samym nogę do podstawy. Tak przygotowany zestaw przyczepiamy do tylnej części monitora, dopasowując lekko wystające elementy do zaczepów i voila.




Testowany dziś egzemplarz odznacza się przekątną wynoszącą 27 cali, aczkolwiek w ofercie jest też wariant 32-calowy. Warto zaznaczyć, że większy monitor jest o około 400 złotych tańszy. Wróćmy teraz jednak do opakowania. Oprócz standardowej dokumentacji wyciągniemy z niego również kabel DisplayPort, przewód HDMI oraz zasilacz sieciowy. Należy zaznaczyć, że nie jest to sam przewód zasilający – niezbędne jest wykorzystanie dołączonego zasilacza do funkcjonowania monitora. Mając już za sobą oględziny zawartości zestawu, przyjrzyjmy się rozmieszczeniu i różnorodności portów.
Podłączenie i porty w monitorze Samsung Odyssey OLED G8



Jak już wcześniej wspomniałem, nieodzownym elementem zestawu jest zewnętrzny zasilacz. Są oczywiście różne preferencje, natomiast ja jestem przyzwyczajony do zasilacza wmontowanego w obudowę monitora. Niemniej zewnętrzna „kostka” ma pewną zaletę. Jest nią naturalnie swoiste wydłużenie odległości, na jaką możemy oddalić monitor od gniazdka elektrycznego. Dołączony do zestawu kabel ma długość wynoszącą 1,5 metra. Jest to moim zdaniem trochę mało i nie obraziłbym się za postawienie na 2 metry. Przejdźmy jednak do portów. W moim przekonaniu ich różnorodność i liczba jest zawsze jedną z podstawowych cech, jakie należy wziąć pod uwagę, rozważając zakup monitora lub telewizora. Testowany dziś model posiada gniazda:
- USB-A (serwisowy)
- USB-B (Upstream)
- USB-C – za jego pomocą naładujemy podłączone urządzenia, jak na przykład kontrolery lub smartfona. Niestety nie obsługuje on ultraszybkiego ładowania (co, przyznam szczerze, ani trochę mnie nie dziwi). Niemniej jednak spełnia swój cel i można uzupełniać baterię w słuchawkach, smartfonach, czy innych sprzętach z odpowiednim porem.
- port słuchawkowy – dzięki niemu podłączymy oczywiście słuchawki lub nawet głośniki. Jest to moim zdaniem bardzo istotne gniazdo w przypadku testowanego dziś modelu, jako że nie posiada on wbudowanych głośników.
- dwa gniazda HDMI – co istotne, porty te są zgodne ze standardem 2.1, a więc powinny zapewnić Wam rozgrywkę i konsumowanie treści nawet w ponad 100 Hz
- DisplayPort w wersji 1.4
- gniazdo do podłączenia zasilacza sieciowego – co ważne, nie mamy tu do czynienia ze standardowym grubym wejściem na sam przewód, a z portem przeznaczonym na małą końcówkę przewodu zasilającego
O ile portów HDMI nigdy nie jest dość, o tyle uważam, że Samsung zaproponował tu bardzo dobrze przemyślane i rozmieszczone porty. Nawet nie korzystając ze switchy, jesteśmy w stanie podłączyć tu 3 sprzęty. Należy jednocześnie mieć świadomość, że monitor ten nie obsługuje trybu KVB. Szkoda też, że porty są na widoku i nie można ich zakryć zaślepką po podłączeniu do nich innych urządzeń. Z pewnością taki wariant spodobałby się estetom. Co prawda w dolnej części nóżki zastosowano odpinany gumowy pasek, który pozwala przytrzymać wychodzące z portów kable. Ja jednak nie jestem fanem tego rozwiązania. Brakuje mi otworu w nodze, przez który moglibyśmy puścić kable, maskując je tym samym. Nie przypadło mi do gustu również delikatne odskakiwanie sekcji z portami podczas podłączania przewodów, czy nawet operowania joystickiem. Sprawia to wrażenie obcowania z budżetowym sprzętem. Zaskakujące, bo zaznaczam, że monitor ten wyceniono na niemal 4,000 złotych, więc taka niedoróbka absolutnie nie powinna mieć miejsca. Doceniam natomiast podświetlenie RGB okręgu na plecach monitora, które ładnie kontrastuje z jednolitą kolorystyką sprzętu. Oczywiście możemy spersonalizować barwę wspomnianego podświetlenia, a nawet całkowicie je wyłączyć. Więcej na ten temat napiszę w następnej części dzisiejszego artykułu.
OSD – menu i ustawienia


Przyglądając się panelowi z powyższego fragmentu recenzji, mogliście zauważyć pewien okrągły element całkiem po lewej stronie. To oczywiście joystick, którym wywołamy menu ekranowe OSD. Naturalnie w normalnym użytkowaniu monitora będzie znajdowało się po prawej stronie sprzętu, patrząc od frontu na ekran. Menu ekranowe dzieli się na kilka zakładek. Jedna z nich pozwala nam przełączać źródło obrazu, aczkolwiek jest też funkcja automatycznego zmieniania źródła na podstawie wykrytego aktywnego urządzenia. Ku mojemu zdziwieniu, nie działa ona do końca tak, jak moim zdaniem powinna. Kiedy włączymy monitor, naciskając joystick, to przełączenie źródła obrazu będzie w stanie poprawnie zmieniać to, co widzimy na ekranie.
Jeśli jednak chcielibyśmy włączyć monitor, po prostu włączając konsolę czy komputer, to nie spotka się to z powodzeniem. Oczywiście w konsoli miałem włączoną opcję CEC, więc wina nie jest po tej stronie. Wróćmy jednak do OSD. Za jego pomocą jesteśmy również w stanie przywrócić domyślne ustawienia barw, a także dostosować wyświetlane barwy, czy zdecydować się na wygaszacz ekranu. Samsung postanowił bowiem dodać w swoim monitorze wygaszanie ekranu po wykryciu 10 minut braku aktywności. Po jej wznowieniu ekran wróci do poprzednio ustawionego podświetlenia.

Moim zdaniem to świetna decyzja, aczkolwiek o samym ekranie napiszę więcej niżej. Samsung pozwala także wybrać jeden z kilku wariantów przechodzenia kolorów (jest również opcja stałego wyświetlania jednej barwy). Kolor wybieramy z wyświetlanej w OSD palety po potwierdzeniu odpowiedniej opcji. Co ciekawe, możemy również postawić na synchronizację zmian kolorystycznych z dźwiękiem. To bardzo fajna opcja, aczkolwiek nie sądzę, że z podświetlenia tego skorzysta wielu graczy – okrąg świetlny znajduje się przecież za ekranem, a więc w moim przekonaniu odznacza się znikomą wartością użytkową.

Bardzo przydatna jest za to opcja PIP – Picture in Picture. Pozwala nam wyświetlać obraz z jednego źródła nałożony na obrazie z drugiego źródła. Możemy dostosować rozmieszczenie dodatkowego okna, jak również jego rozmiar. Szkoda natomiast, że monitor sam nie wykrywa wyłączonego dodatkowego źródła. W takim przypadku pozostawia na głównym ekranie czarne puste okno, a my musimy ręcznie wyłączyć PIP. Doceniam również możliwość nałożenia na ekran wirtualnego celownika. Dostępnych jest kilka wariantów rozmiaru i koloru i przyznaję, że to bardzo przydatna opcja.
Chociażby możemy dzięki niej wyłączyć kropkę celownika w grze, a zamiast tego postawić na wirtualny celownik, zapewniając sobie tym samym możliwość uchwytywania ładniejszych – bo bez wspomnianej kropki – zrzutów ekranu i nagrań. Zachowujemy przy tym realnie funkcjonalność i komfort taki sam, jaki występowałby w przypadku włączonej kropki celownika – widzimy bowiem, gdzie celujemy, ale nie poprzez celownik w grze, ale wirtualny, nałożony przez monitor. Jestem pewny, że niejeden gracz z chęcią skorzysta właśnie z tej opcji.
Jakość obrazu monitora Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF)
Zanim skupię się na jakości odwzorowania barw, pozwolę sobie napisać nieco o stylistyce monitora. Przede wszystkim Samsung Odyssey OLED G8 pozwala nam dostosować nachylenie ekranu zarówno w poziomie, jak i pionie. Mało tego, możemy go obrócić na bok, co z pewnością docenią chociażby programiści, którzy chcieliby na jednym długim ekranie widzieć sporą część napisanego kodu. Obsługa zarówno wariantu poziomowego, jak i pionowego niezaprzeczalnie jest sporą zaletą. Podobnie zresztą jak opcja lekkiego wychylania go w górę/dół. Monitor nie powinien też się wypalać ze względu na zastosowany system dynamicznego chłodzenia. Polega on na tym, że system chłodzenia dynamicznie odparowuje i skrapla chłodziwo. Dzięki temu według zapewnień producenta rozprasza ciepło 5 razy lepiej niż starsza metoda z użyciem arkusza grafitowego.

Ponadto jakość statycznych elementów na ekranie (logo, czy paski zadań) jest automatycznie zmniejszana, aby zapobiec wypalaniu. Sprawdziłem to przede wszystkim na podstawie gry NHL 25 oraz codziennego wykorzystywania monitora do pracy biurowej. Szczerze przyznaję, że nie zauważyłem, żeby elementy te były choć trochę wygaszone w zestawieniu z resztą ekranu. Jeśli tak było, to absolutnie nie wpływa to negatywnie na wrażenia z użytkowania monitora. Pozostając jeszcze przy grach, ogromnie doceniam obsługę zmiennej częstotliwości odświeżania (VRR). Sprawia to, że ewentualne drobne spadki liczby klatek na sekundę (FPS) nie są aż tak odczuwalne i mamy wrażenie płynnej rozgrywki. Nie zapomniano także o AMD FreeSync Premium Pro.
Kolory prezentują się naprawdę dobrze i nie mogę się doczepić do odwzorowania czerni. Nie powinno być w tym niczego dziwnego – monitor obsługuje bowiem HDR TrueBlack 400. Sprawia to, że użytkowanie tego sprzętu jest prawdziwą ciemnością i uważam, że powinni się nim zainteresować miłośnicy skradanek. Oczywiście opisywany dziś monitor to reprezentant wariantu QD-OLED. Jak zapewne wiecie, oznacza to, że łączy on cechy ekranów OLED i QLED. Polega to na tym, że niebieskie światło (generowane za pomocą diod elektroluminescencyjnych) przechodzi przez warstwę kwantowych kropek. Sprawia to, że finalnie dostajemy większą maksymalną jasność oraz szersze spektrum kolorów. Przyznaję, że widać to przede wszystkim po ręcznym dostosowaniu wyświetlanych barw. Efekt naprawdę potrafi zachwycić, a dowody na to znajdziecie kawałek dalej w niniejszym artykule. Postawienie na QD-OLED bynajmniej nie kończy zalet monitora Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF).


Dla porównania niżej znajdziecie zdjęcie z monitorem bez powłoki Glare Free:

Nie bez znaczenia jest bowiem również specjalna powłoka Glare Free. Jej zadaniem jest ograniczanie odbić światła od ekranu. Muszę przyznać, że absolutnie rewelacyjnie sprawdza się w tej roli. Jasne, pewne odbicia nadal występują, niemniej jednak absolutnie nie są one niczym uciążliwym. Notabene dobrze, że dostałem ten monitor do testowania latem, kiedy słońce nas nie oszczędza. Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF) ma też bardzo dobre kąty widzenia. Antyrefleksyjna powłoka w moim przekonaniu jest jedną z największych zalet recenzowanego dziś monitora. Doceniam także możliwość wybrania filtrowania barw pod kątem różnego rodzaju ograniczeń w percepcji użytkownika. Na pewno wiele osób będzie w stanie rozważyć przez to zakup monitora Samsung Odyssey OLED G8.
Nie każda gra zapewnia te filtry, a więc dobrze, że można je aktywować sprzętowo, z poziomu samego monitora. Najbardziej podoba mi się jednak odwzorowanie barw i możliwość jego dostosowania. Możemy wybrać jedno z 10 gotowych ustawień, w tym naturalnie niestandardowe, w którym sami decydujemy o wartościach kolorystycznych. Ja najbardziej doceniam właśnie niestandardowe ustawienia, a w poniższej galerii możecie przyjrzeć się temu, jak prezentują się gry i aplikacje w tych trybach. Po kliknięciu na nazwie gry/aplikacji rozwinie się Wam lista ze zdjęciami z wszystkich 10 trybów wyświetlania.
Cyberpunk 2077










Deus Ex: Rozłam Ludzkości










Hitman: World of Assassination










Indiana Jones i Wielki Krąg










Mario Kart World










NHL 25










Thief










Wayfinder










Wiedźmin III: Dziki Gon










Open Writer










Podsumowanie
Przyznaję, że biorąc się za testowanie monitora Samsung Odyssey OLED G8, spodziewałem się wysokiej jakości sprzętu. Producent ten jeszcze nigdy mnie nie odrzucił i na szczęście nie inaczej jest w przypadku opisywanego dziś modelu. Odznacza się on przyzwoitą liczbą i rozpiętością portów, rewelacyjną jakością obrazu – zarówno pod różnymi kątami, jak i pod światło – oraz wieloma technikami przeciwdziałającymi wypalaniu obrazu. Szczerze rekomenduję ten monitor. Jest on bardzo dobrym urządzeniem zarówno kontekście grania, jak i obróbki filmów i grafiki. Dodatkową zaletą jest możliwość niemal dowolnego ustawienia wysokości i kąta nachylenia monitora.


Nie oznacza to natomiast, że to perfekcyjny produkt. Przełączenie źródeł obrazu pozostawia nieco do życzenia, podobnie zresztą jak wątpliwe spasowanie panelu z portami, co niepotrzebnie wprowadza pewien aspekt budżetowości do testowanego monitora. Nie zrozumcie mnie źle, pod względem jakości obrazu i zastosowanych technik (ze zmienną częstotliwością odświeżania na czele) to bardzo dobry sprzęt. Niżej znajdziecie dane techniczne recenzowanego dziś monitora.

Czy jednak jest wart tych 4 tysięcy, na jakie go wyceniono? Tu bym niestety polemizował. Mając na uwadze minusy, o których pisałem i koszt zakupu Samsung Odyssey OLED G8 (G81SF), wystawiam mu ocenę 7,5/10, jednocześnie przyznając nasz znak jakości. Warto też wspomnieć, że podstawa monitora jest dość mała i bez problemu powinniście zmieścić ten sprzęt na swoich biurkach. Bez cienia wątpliwości warto po niego sięgnąć – wyświetlany obraz jest świetny. Nie sposób jednocześnie przejść obojętnie obok dość istotnych w mojej ocenie wad, na co zwróciłem uwagę w niniejszym artykule.
A jak Wam podoba się monitor Samsung Odyssey OLED G8? Korzystacie z niego? Co o nim sądzicie? Czy zgadzacie się z moją opinią? Dajcie nam znać w komentarzach.

Monitor do zrecenzowania zapewniła firma Samsung Polska.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.