Pamiętam komiksy LOBO, które niegdyś wydawały mi się bardzo brutalne. No cóż, można by rzec, że przy Lutherze Strode to komiksy dla dzieci.
Koncepcja komiksu
Kim jest Luther Strode? To chuderlawy nastolatek przeistaczający się, tak nie bójmy się tego słowa, w superbohatera. Widzieliśmy to już nie raz, ale tym razem nikt się jednak nie będzie cackać. Potężne ciosy rozdzierają tkanki, a wyrażenie “ręka, noga, mózg na ścianie” nabiera nowego wymiaru.
Należałoby się zastanowić, jak Luther wypada na tle innych historii superbohaterskich. A jest tu dość… nierówno i widać to na przestrzeni trzech oryginalnych zbiorów zamieszczonych w tym wydaniu (Dziwny Talent, Legenda, Dziedzictwo — Luthera Strode), ale o tym za chwilę.
Klasyczna historia o bohaterze obdarzonym nadprzyrodzonymi mocami, ale w wyjątkowo krwawym i bezkompromisowym ujęciu. Główny bohater, Luther Strode, jest typowym nieśmiałym nastolatkiem, który dzięki znalezionemu w przypadkowym komiksie ogłoszeniu decyduje się rozpocząć sekretny program treningowy znany jako Metoda Herkulesa. W efekcie zyskuje nadludzką siłę, szybkość i zdolność błyskawicznej regeneracji ran. Staje się również celem ataków mrocznych i okrutnych sił, których głównym zadaniem jest strzeżenie sekretu Metody Herkulesa.
Ten komiks to przede wszystkim popis niezwyklego talentu i niczym nieskrępowanej wyobraźni Trada Moore’a, o którym głośno zrobilo się ostatnio dzięki autorskim wersjom przygód Silver Surfera i Dr. Strange.
Dla fanów: Kick-Ass, Maska, Misfits, Deadpool, Invincible
EAN: 9788367725149
DATA WYDANIA: 2023-10-11
FORMAT: 170×260
ISBN: 9788367725149
LICZBA STRON: 544
OPRAWA: MIĘKKA
RYSUNKI: TRADD MOORE
SCENARIUSZ: JUSTIN JORDAN
TŁUMACZENIE: TOMASZ SIDORKIEWICZ
TYTUŁ ORYGINALNY: LUTHER STRODE
Wrażenia
Zacznę od samej koncepcji, która o dziwo nie jest zła, szczególnie jeśli chcemy odetchnąć od poważnych historii. A dostajemy właśnie takiego pulpowego akcyjniaka, który równie dobrze mógłby powstać w głowie Quentina Tarantino. Wiele zresztą w scenariuszu Justina Jordana mi się podobało. Cieszyła bezkompromisowość pierwszego zbioru. Zdawało się, że nie ma tu “świętych krów”, ale, jak się okazało, tylko do pewnego momentu. W trakcie lektury nie poznajemy po prostu za dużo postaci, z którymi przyszłoby nam sympatyzować i ich “żałować”, gdy zginą.
Większość miejsca zajmuje walka, ale do tego jeszcze przejdę. W historii zabrakło jednak dla mnie drobnych detali i dbałości o szczegóły. Dlaczego w jednej scenie bohater ma złamania otwarte, żeby chwilę później ich nie było? Zabrakło paru kadrów pokazujących regenerację. Dlaczego jedna z postaci grozi superszybkiemu wrogowi granatem? To zostawię bez komentarza. W końcu, dlaczego bohaterowie posądzani są o masową napaść, pomimo tego, że uratowali przed chwilą wielu cywili, którzy by za nich poświadczyli? Dla mnie to trochę za dużo znaków zapytania i scenariuszowo potężny minus.
Skłamałbym, jednak gdybym powiedział, że męczyłem się podczas lektury. Duża tutaj zasługa rysownika i kolorysty w osobach Tradda Moore’a i Felipe Sobreiro. Do kreski chwilę musiałem się przyzwyczaić, jednak dynamika, kadrowanie, burzenie układu ramek na stronie i wreszcie przedstawienie dynamicznej walki są dużym plusem tej publikacji. Szczególnie to jak przedstawiono wroga z drugiego zbioru. Trzeba też pochwalić, że Nagle Comics wydało Luthera z licznymi dodatkowymi materiałami.
To dobra propozycja dla miłośników akcji, choć szkoda, że niedopieszczona pod względem scenariusza.
Egzemplarz recenzencki dostarczył wydawca - firma Nagle Comics!
Wielki miłośnik mobilności Switcha. Szczęśliwy użytkownik PlayStation 5.
Gdy nie rozwiązuje taktycznych i strategicznych łamigłówek pola bitwy lubi uciec w kosmos gdzie nikt nie usłyszy jego krzyku. Nigdzie nie rusza się bez kijka prawdy.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.
We wrześniu, fani komiksu Friday dostaną jego kontynuację, ale nie przegapcie mrocznego Contriton oraz zwariowanego Kapucyna!
Personalizacja reklam
Hej! Wiemy, że chcesz jak najszybciej wziąć się za czytanie. Krótko i szybko więc:
Na naszej stronie wyświetlamy reklamy AdSense (Google). Od Ciebie zależy, czy będą one personalizowane, czy nie.
Personalizowane reklamy wykorzystują dane zebrane o Tobie dane z innych witryn, jest więc większa szansa, że wyświetlą coś, co faktycznie Cię interesuje.
Jeśli wolisz jednak reklamy totalnie przypadkowe, wyłącz ich personalizację poniżej.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.