Atak nostalgii w (dość) udanym porcie kultowego tytułu.
Premiera Jedi Academy odbyła się bez wielkiej kampanii, czy olbrzymiego szumu medialnego. Aspyr – wydawca portu – kontynuuje swoją politykę przenoszenia klasyków ze świata Gwiezdnych Wojen na konsole obecnej generacji i wychodzi im to całkiem nieźle. Jedi Academy jest drugim tytułem – po Jedi Outcast – na PS4. Poza kampanią dla pojedynczego gracza, dostaliśmy także tryb multiplayer, który jest swoistą wisienką na torcie.
“Great, kid. Don’t get cocky.” – Han Solo*
Zacznijmy od kwestii technicznych. Tak – grę podciągnięto do 1080p i 30 klatek, dzięki czemu sam gameplay wygląda naprawdę ok na dużym telewizorze. Niestety – nie poprawiono jakości tekstur, co powoduje że wizualnie gra odrzuci młodszych odbiorców, szukających po Fallen Order kolejnej gry w świecie Gwiezdnych Wojen. Dla starszych graczy, którzy wychowali się na oryginale, będzie to powrót do przeszłości, jednak pomimo iż zaliczam się do tych starszych fanów, mam wrażenie że można było się pokusić o wprowadzenie choć odrobiny jakości względem tekstur i wyglądu poziomów ogólnie. Nie razi to tak bardzo we wnętrzach, ale kiedy tylko wyjdziemy z budynku – zaczyna nieco straszyć. Animacje są bardzo płynne i świetnie przystosowane do współczesnych konsol – tutaj nie ma się czego czepić i wszystkie akrobacje i specjalne ataki wykonywane mieczem świetlnym nadal wyglądają naprawdę epicko. Jeśli miałbym się jeszcze do czegoś przyczepić to przerywniki filmowe. Pikseloza jest okrutna na dużym ekranie, z racji tego iż przeniesiono je żywcem z oryginału. A wystarczyło po prostu wyświetlać je w mniejszym oknie, jeżeli już nikt nie pracował nad poprawą ich jakości. To coś do czego mogę się dość mocno przyczepić, bo zaburzyło mi to odbiór gry, której i tak dawałem kredyt zaufania wiedząc że to tylko port.

“Stay on target.” – Gold Five
Jest jeszcze jedna rzecz o której należy wspomnieć i do której trzeba się przyzwyczaić. Sterowanie. Przeniesienie sterowania z myszki i klawiatury na kontroler zawsze wymaga niewielkich zmian. W Jedi Academy poradzono sobie z tym całkiem nieźle, jednak trzeba nieco pogrzebać w ustawieniach czułości bo to co mamy ustawione na początku może nieco frustrować. Zwłaszcza w trybie trzecioosobowym kiedy próbujemy wykonać ciosy specjalne. Jednak po dostosowaniu czułości pod siebie – wszystko jest już w porządku. Należy też wspomnieć – dla tych, którzy nie grali w oryginalną wersję – że w Jedi Academy mamy do wyboru tryb pierwszo i trzecioosobowy. W pierwszoosobowym widoku strzelamy ze wszelakich broni palnych, rzucamy granatami. W trybie trzecioosobowym – walczymy mieczem świetlnym.

“I find your lack of faith disturbing.” – Darth Vader
Kampania dla jednego gracza, to nadal jedna z najlepszych historii jakie opowiedziano w grach o Gwiezdnych Wojnach. Jasne – zestarzała się nieco, ale ilość smaczków, postaci i świetnych dialogów jest naprawdę olbrzymia. Dołóżmy do tego różne zakończenia i możliwość gry po ciemnej i jasnej stronie mocy i mamy wszystko to czego potrzebuje fan Gwiezdnych Wojen. Pomimo dość liniowych misji (Zabij przemytników, rozbrojenie bomb) i braku otwartego świata gra nie jest prosta i przystępna – a to ze względu na brak znanych z dzisiejszych tytułów podpowiadaczy, znaczników i tutoriali. Większość gracz musi znaleźć, rozgryźć sam. I to jest całe piękno tej kampanii z jednej strony i minus dla młodszych graczy z drugiej strony. Ja bawiłem się przednio, ale przeglądając dyskusje na temat tytułu w internecie znalazłem sporo komentarzy, które wskazują na to iż Jedi Academy było przyczyną wielu wybuchów szału. Na koniec dodam jeszcze jedną, drobną uwagę – pamiętajcie, że fabuła nie jest w żaden sposób kanoniczna. Tutaj Luke Skywalker odbudowuje zakon Jedi! Kylo Ren nie istnieje! Wszystko dzieje się w ramach Star Wars Legends.

“There’s always a bigger fish.” — Qui-Gon Jinn
Poza kampanią dla pojedynczego gracza, dostaliśmy także tryb multiplayer. Nie został on zmodyfikowany, lecz żywcem przeniesiony na współczesne platformy. Pomimo wielu perturbacji zaraz po premierze (gracze konsolowi i PCtowi na jednym serwerze, co kończyło się dosłownie brakiem możliwości rozegrania meczu ze względu na przewagę PCtowców) nie natrafiłem w czasie ogrywania tytułu na większe problemy. Co ciekawe – bawiłem się naprawdę świetnie, bo w końcu dostałem tytuł w którym można prowadzić epickie pojedynki na miecze świetlne z wykorzystaniem Mocy! Dodajcie do tego 20 różnych map, do 32 graczy jednocześnie i sporo różnych trybów rozgrywki. Jest co robić przez długie godziny. Jest jeszcze jedna rzecz, która przemawia za taką formą grania w Jedi Academy – na rynku nie ma praktycznie konkurencji dla tego tytułu!

“The Force will be with you. Always.” — Obi-Wan Kenobi
Podsumowując – to dobrze działający port, który można było nieco bardziej doszlifować pod kątem wizualnym. Niska jakość tekstur, dość zamknięte poziomy i pewna ich liniowość mogą odstraszać. Jeżeli jednak jesteście fanami oryginału, albo Gwiezdnych Wojen to jest do dla Was pozycja obowiązkowa. Młodsi gracze także powinni spróbować, bo sama rozgrywka znacznie różni się od tego, do czego przyzwyczaiły nas współczesne tytuły. Nie chcę korzystać z frazesów, ale “tak się kiedyś grało”. Jako fan Star Warsów i oryginału, oceniam grę wysoko i gorąco polecam wszystkim.
*Wszystkie cytaty są po angielsku, bo oryginalne brzmią najlepiej.
Dziękujemy Aspyr Media za dostarczenie klucza do recenzji.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.
“A surprise to be sure, but a welcome one.”
Teraz jest w ps store za 50 zł w promocji. Oj kusi, kusi. Ale jednak przy posiadaniu obu battlefrontów, czterech klasyków star wars z ps2 oraz innych gier na liście do nadrobienia, ten zakup teraz po prostu mi się nie kalkuluje. Więc mam nadzieję, że za kilka lat kiedy może najdzie mnie ochota na te gre, to będzie ona nadal żyła na ps4. Jak nie to lipa