Inspirowane klasycznymi izometrycznymi grami przygodowymi Lumo niedawno trafiło na kolejną platformę. Wydana pierwotnie ponad rok temu na PS4, Xbox One oraz PS Vita pierwsza produkcja studia Triple Eh? jest już dostępna na Nintendo Switch zarówno cyfrowo, jak i pudełkowo.
Historia przedstawiona w tym tytule jest bardzo prosta. Została ona praktycznie w całości przedstawiona bez używania tekstu. Gdy tylko wybierzemy poziom trudności, naszą postać, kolor jej stroju oraz sposób poruszania się, jesteśmy od razu wrzucani przed jakiś budynek. W środku można zauważyć masę starych komputerów i automatów. Podchodzimy pod pecet znajdujący się w sąsiednim pokoju, a ten nas wciąga do środka. Od tego momentu stajemy się czarodziejem, mającym za zadanie odnalezienie parę komponentów, by powrócić na zewnątrz.
Rozgrywka polega na pokonywaniu kolejnych pomieszczeń, wypełnionych przeszkodami, czy też prostymi łamigłówkami. Do dyspozycji oddano dość skromną listę umiejętności głównego bohatera. Mimo, że wygląda on na magika, potrafi wyłącznie chodzić, skakać oraz korzystać aż z jednego przedmiotu jednocześnie. Często, by przedostać się gdzieś dalej, trzeba zebrać klucz, lub odblokować mechanizm blokujący dostęp do drzwi. Powoduje to nieraz konieczność cofania się ładny kawałek, by wrócić na właściwą trasę.
Sporą zaletą gry jest różnorodność pułapek. W Lumo znajduje się cała masa różnych przeszkód, zaczynając od klasycznych znikających lub spadających platform, śliskich lub trujących powierzchni, kolców, zabójczych pająków, po dziwną ciecz nad którą trzeba skakać po bańkach mydlanych.
Fani zbieractwa znajdą w tej produkcji coś dla siebie. Po całej grze poukrywano dziesiątki znajdziek, w tym wiele gumowych kaczek, sekretnych pomieszczeń, kaset, fragmentów map, czy też monet. Odnalezienie wszystkiego jest sporym wyzwaniem. Oczywiście odnalezienie większości z nich nie jest wymagane do ukończenia gry.
Pod względem oprawy audiowizualnej gra wypada przeciętnie. Prosta i kolorowa grafika ma swój urok, jednak mimo to nie uniknięto wielu drobnych błędów. Ścieżka dźwiękowa jest niestety mocno uboga. Niby nie przeszkadza to w zabawie, jednak dobrze dobrana muzyka potrafi mocno umilić rozgrywkę.
Lumo jest udaną produkcją, której największą wadą jest jej cena. Dziesiątki znajdziek oraz przyjemna rozgrywka potrafią przyciągnąć przed ekran na dłużej, jednak za 80 złotych można zakupić o wiele ciekawsze produkcje. Warto się zastanowić, gdy tylko tytuł ten pojawi się w jakiejś promocji.
Ocena portalu: 6
Grę do recenzji dostarczyło Rising Star Games









Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.