Remastery, remastery, wszędzie remastery. W zeszłym miesiącu na sklepowe półki trafiła kolejna produkcja.
Tym razem w pakiecie otrzymaliśmy Dead Island i Dead Island: Riptide. Oprócz tego do kolekcji, jako nowość, trafiła side-scrollowa bijatyka. Jak cały pakiet prezentuje się w całości? Trzeba przyznać, że nie jest źle… jak na remastery. Słowo wprowadzenia, które na pewno przyda się osobom nie mającym wcześniej styczności z tą serią.
Dead Island i Dead Island: Riptide (kontynuacja pierwszej części) to gry akcji, w których wcielamy się w rolę jednego z czterech bohaterów. Każda postać ma swoje określone umiejętności i charakterystyki. Nic wielkiego, ale zawsze można chociaż poczytać sobie krótką biografię na ich temat. Całość rozgrywana jest na wyspie przesiąkniętej całym mnóstwem zombie. Rozgrywka opiera się na wykonywaniu zadań głównych i pobocznych. I tak do znudzenia. Pełnimy rolę chłopca na posyłki, weź to, przełóż, przynieś. Fabuła raczej nie zachwyca, a jedyną radość przynosi tłuczenie kolejnych setek nieumarłych. Do dyspozycji mamy różnego rodzaju bronie, które ulegają zniszczeniu, ale też które można ulepszać i tworzyć nowe. Do tego dochodzi jeszcze system awansu i drzewko umiejętności.
Dead Island Retro Revenge, to z kolei wspomniany przeze mnie wcześniej dodatek do kolekcji. Na czym polega zabawa? Świat przedstawiony w grze przesuwa się w prawo, na ekranie pojawiają się kolejne fale przeciwników, a naszym zadaniem jest tłuczenie ich na potęgę, przesuwając się w górę bądź w dół ekranu (np. kiedy chcemy po prostu ominąć naszego rywala). Do pokonania jest kilka poziomów, ale rozgrywka wbrew pozorom nie jest łatwa. Nasz bohater ma tylko 3 życia, a żeby pokonać 100% trasy trzeba się naprawdę mocno wysilić. Sytuację niekiedy ratuje superbroń czy magiczny atak, których możemy używać po odpowiednim ich naładowaniu. Niby nic ciekawego, a potrafi wciągnąć.
Wracając jednak do kwestii remasteru. Zaznaczyć należy fakt, że ekipa z Techlandu nie tylko przeniosła grę na nowe platformy gamingowe, ale także zmieniła silnik na Chrome Engine 6, który wykorzystany był w Dying Light. Całość prezentowana jest w rozdzielczości 1080p, ale niestety bez wzrostu klatek na sekundę. Mamy tutaj 30 fpsów, co daje się we znaki, gdy mamy do pokonaniu większą grupę zombie. Niemniej jednak Dead Island na pewno działa dużo płynniej niż na konsolach poprzedniej generacji. Obojętnie nie można także przejść obok poprawek wizualnych w postaci lepszej jakość tekstur, systemu oświetlenia czy modeli bohaterów.
Podsumowując Dead Island Definitive Collection, to całkiem solidnie wykonany remaster. Na pewno jest to coś w sam raz dla osób, które wcześniej nie miały styczności z tą serią. Za jednym zamachem dostajemy obie części wraz z dodatkiem, który jest w stanie na chwilę oderwać nas od innych gier.
Ocena Portalu: 7.5
Grę do recenzji dostarczył: Techland.



































Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.