Przyznam się wam, że mam lekkie odczucie Déjà vu. Nie tak dawno temu recenzowałem grę Wasteland 2, teraz przyszło mi opisać moje odczucia co do Divinity: Original Sin – Enhanced Edition. Obie gry są do siebie zatrważająco podobne. Obie zaczęły swój byt na Kickstarterze, by szybko zgromadzić odpowiednie środki na ich wyprodukowanie. Oba tytuły początkowo dostępne były jedynie na PC i teraz zaliczają swoje konsolowe debiuty. No i przede wszystkim są to identyczne gry pod względem gatunku i mechaniki rozgrywki. Różnica polega jednak na tym, że Wasteland 2 to opowieść w świecie post apokaliptycznym, a Divinity to historia Fantasy.
Na początku gry tworzymy dwie postaci, wybieramy ich klasy, statystyki i wygląd. Opcji jest naprawdę dużo i w edytorze spędzicie wiele czasu zanim wyruszycie w swoją podróż. Czeka was spory świat do zwiedzenia, pełen questów do wykonania, ludzi do poznania i potworów do pozabijania, tysiące przedmiotów do zebrania czy dziesiątki lochów do zbadania. To nie jest krótka gra, a raczej przygoda na kilkadziesiąt godzin. Divinity jest staro szkolną produkcją RPG. Tutaj nikt cię za rączkę nie będzie prowadził.
Jedną z najlepszych zalet Divinity jest system walki. Potyczki odbywają się w systemie turowym. Na górze ekranu widzimy kolejność, w jakiej poszczególne postaci będą wykonywać swoje ruchy. Każda kierowana przez nas postać ma ograniczoną ilość punktów akcji do wykorzystania w czasie swojej tury. Możemy je wykorzystać na przemieszczanie się po polu bitwy, rzucanie zaklęć czy walkę. Walka nie jest bezmyślna, trzeba się trochę nagłówkować. W każdej chwili powinniśmy mieć oczy dookoła głowy i wykorzystywać środowisko na naszą korzyść. Jeśli przeciwnicy stoją na plamie oleju to najlepiej zaskoczyć ich rzucając w nią kulę ognia. Jak grupa goblinów stoi w wodzie najlepiej potraktować ich prądem. Tego typu sytuacje możemy też sami generować. Odpowiedni czar deszczu rzucony na ogniowego przeciwnika nie dość, że go uszkodzi, to jeszcze stworzy wokół niego kałużę, którą możemy wykorzystać do zadania dodatkowych obrażeń stojącym obok pomocnikom. Takich sytuacji jest w grze mnóstwo i warto je spożytkować. Uważajcie jednak, bo jest to obusieczna broń – nasi przeciwnicy mogą w taki sam sposób wykorzystać środowisko przeciwko nam.
Naszych towarzyszy możemy między sobą rozdzielać tworząc w ten sposób nowe możliwości. Nic nie stoi na przeszkodzie by jedna postać zaczęła rozmawiać z lokalnym sprzedawcą, podczas gdy drugą postacią zakradniemy się od tyłu do magazynu aby coś niepostrzeżenie ukraść.
Doskonale do takich akcji nadaje się obecny w grze tryb wieloosobowy. Grać możemy przez sieć oraz, co chyba jeszcze lepsze, razem na kanapie. Jeśli kierowane przez nas postaci są blisko siebie to wszystko wyświetla się na jednym ekranie. Jeśli jednak któryś z graczy postanowi trochę odejść lub pójść w innym kierunku, to kamera się do tego dostosuje przedzielając ekran na pół.
Obecność multiplayera rodzi pewne problemy w przypadku kreowania własnej przygody. W końcu gracze mogą mieć różne zdanie na temat wydarzeń przedstawionych w grze i mogą mieć inne pomysły na wybrnięcie z konfliktów. W takich momentach pojawia się prosta mini gra w kamień, papier i nożyce, której wynik decyduje o tym czyją stronę wybrać w danej sytuacji. System szczególnie przydatny w przypadku rozgrywki online.
Bardzo dobre wrażenie robi grafika. Świat jest stworzony pięknie, pełen szczegółów i ładnych widoków. Wrażenie robią efekty czarów. Chce się je rzucać nie tylko dlatego, że są efektywne, ale również po to żeby podziwiać je w akcji. Divinity ogląda się bardzo przyjemnie, chociaż szkoda, że czcionki nie do końca przystosowane są do grania z kanapy. Często musiałem podchodzić do telewizora żeby przeczytać co dokładnie w dzienniku jest zapisane.
Twórców trzeba też pochwalić za dodanie do gry pełnego voice actingu. W komputerowym pierwowzorze część kwestii była niema, tutaj zostało to poprawione. Nie muszę chyba nikogo przekonywać jak znacząco poprawia to komfort rozgrywki.
Nie odkryję ameryki jeśli powiem, że konsole raczej nie są za pan brat z tego typu grami. O ile samo poruszanie się po świecie czy walka sprawują się na padzie. Niestety równie dobrze nie wygląda zarządzanie ekwipunkiem. Twórcy przygotowali wiele usprawnień czy skrótów, ale ich nauka wymaga trochę czasu. Jak już je wpoimy to nawigowanie po ekwipunku będzie odrobinę łatwiejsze. Bardzo irytujące jest zarządzenie ekwipunkiem każdej postaci osobno. Jeśli podniesiemy przedmiot jedną postacią to musimy go przekazać drugiej, aby ta mogła go użyć.
Divinity Original Sin to nie jest produkt dla każdego. Sam podszedłem do niego spodziewając się klona Diablo. Dostałem coś zupełnie innego, co oczywiście nie znaczy gorszego.
Jeśli jesteście fanami tego typu gier to z pewnością możecie dać Divinity szansę. Reszta graczy, oczekująca jednak trochę szybszej rozgrywki może się bardzo szybko odbić.
Dziękujemy CDP.pl za dostarczenie gry do recenzji.
Gameplay:
Galeria:

























Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.