Wiele tytułów niezależnych jest stylizowanych na dawne, 8 – lub 16 – bitowe produkcje. Dzięki temu gra podczas tworzenia nie wymaga ogromnych nakładów czasu oraz pieniędzy na tworzenie grafiki. Czasami jest to zabieg bardzo udany, powodujący wydanie niskim kosztem świetnych produkcji jak Shovel Knight. Niestety, na każdą udaną grę przypada kilka słabszych. Jak jest jednak w przypadku Life of Pixel?
Fabuła produkcji jest jak w większości platformówek, bardzo prosta. Nie przeszkadza to oczywiście w dobrej zabawie przy skakaniu po kolejnych platformach. Jako zielony piksel, nazwany… Pixel postanawiamy nauczyć się czegoś o historii gier. W tym celu dostajemy się do Muzeum Gier Wideo, gdzie znajdujemy wiele dawnych platform, o których uczymy się poprzez granie na nich.
W ten sposób przechodzimy do właściwej części tytułu. Otrzymujemy możliwość poznania 13 dawnych urządzeń, na których było możliwe odtwarzanie gier. Na samym początku otrzymujemy dostęp do 10 z nich, w tym ZX81, Atari 2600, ZX Spectrum, Commodore 64, NES, Gameboy, Amiga czy SNES. Każdy z systemów posiada własne 8 stylizowanych poziomów, co daje nam 104 unikalne lokacje. Zanim rozpoczniemy przechodzenie plansz danej konsoli otrzymujemy krótką informację na temat jej historii, czy specyfikacji technicznej.
Jako, że jest to gra platformowa, nie mogło obyć się bez ogromnej ilości skoków, przepaści, czy małych platform. By otworzyć wyjście trzeba zebrać pewną ilość porozrzucanych przedmiotów. Oprócz tego w każdej z lokacji znajduje się wiele ukrytych sekretów, co skutecznie przedłuża rozgrywkę graczom kończącym gry na 100%. Wraz z kolejnymi poziomami dochodzą kolce, przeciwnicy, czy wiele innych przeszkód utrudniających nam ukończenie lokacji. Dodatkowo przeszkodzić może nam lekko brak płynnego przewijania ekranu w części z plansz. Niestety, przez niski poziom trudności, grę da się ukończyć w bardzo krótkim czasie.
Wizualnie Life of Pixel prezentuje się przyzwoicie. Grafika miała być stylizowana na różne 8- i 16 – bitowe platformy i taka jest. Znajdziemy tam grafiki przypominające te z m.in. Super Mario World 2: Yoshi’s Island, czy The Legend of Zelda: A Link to the Past.
Ścieżka dźwiękowa jest całkiem przyzwoita, dobrze pasuje do tematyki tytułu, nie przeszkadza ani nie irytuje.
Na Wii U produkcja działa wyśmienicie. Sterowanie jest zrobione prawidłowo. Ekran kontrolera konsoli wyświetla to samo co telewizor, dzięki czemu możemy grać bez niego. Szkoda, że nie wykorzystano w jakiś ciekawszy sposób funkcji dostępnych na urządzeniu Japończyków.
Podsumowując Life of Pixel jest całkiem dobrą, niestety bardzo krótką grą. Jeżeli chcesz w ciekawy, interesujący sposób prześledzić historię gier komputerowych, testując większość głównych 8- i 16 – bitowych maszyn, to z pewnością powinieneś sięgnąć po ten tytuł.
Grę do recenzji dostarczył Dystrybutor Nintendo Polska – firma ConQuest Entertainment a.s.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.