Ogromny otwarty świat, setki pojazdów i dziesiątki tematycznych playlist. The Crew: Motorfest trafia na Nintendo Switch 2 i udowadnia, że nawet tak rozbudowana gra wyścigowa może świetnie sprawdzić się w wersji przenośnej. Niestety, Ubisoft nie uniknął kilku decyzji, które potrafią uprzykszyć przyjemność z jazdy.
Hawaje, setki pojazdów i mnóstwo powodów do jazdy
The Crew: Motorfest to jedna z tych gier, do których wracam, nawet gdy nie mam konkretnego celu. Czasem chcę zaliczyć kilka wyścigów, innym razem po prostu wsiadam do ulubionego samochodu i ruszam przed siebie. Hawajskie krajobrazy zachęcają do eksploracji, a rozległa mapa daje sporo swobody. Znajdziemy tu kręte górskie drogi, malownicze wybrzeża, tereny miejskie oraz trasy, na których można sprawdzić możliwości samochodów sportowych. Wszystko tworzy ogromny plac zabaw dla fanów motoryzacji, a przeniesienie go na Nintendo Switch 2 ma naprawdę dużo sensu. To taka Forza Horizon z samolotami i motorówkami, która nie trafiła na inne platformy.

Skala produkcji robi wrażenie również dzięki garażowi. Na graczy czeka ponad 800 różnych pojazdów, obejmujących samochody, motocykle, łodzie oraz maszyny latające. Każda z tych kategorii wnosi coś do zabawy, chociaż zdecydowanie najwięcej czasu spędzimy za kierownicą samochodów. Różnorodność pozwala dopasować rozgrywkę do własnego nastroju, a kolekcjonowanie kolejnych maszyn samo w sobie staje się dodatkową motywacją. Nie musimy przy tym ograniczać się do jednej dyscypliny, ponieważ Motorfest regularnie zachęca do eksperymentowania.
Playlisty, które nie pozwalają się nudzić
Największą siłą The Crew: Motorfest pozostają tematyczne playlisty. Każda skupia się na innym aspekcie motoryzacji i proponuje własny zestaw wydarzeń. Możemy zanurzyć się w kulturze japońskich samochodów, sprawdzić sportowe maszyny znanych marek albo przenieść się na bezdroża. Dzięki temu kolejne aktywności nie sprawiają wrażenia przypadkowego zbioru wyścigów. Zamiast tego otrzymujemy różnorodne motoryzacyjne przygody, które potrafią zainteresować nawet wtedy, gdy zwykłe ściganie zaczyna nużyć.


Doceniam również to, że gra nie zmusza nas do ciągłego powtarzania jednego schematu. Wydarzenia pozwalają poznawać kolejne pojazdy, a przy okazji zdobywać nagrody i rozwijać garaż. Do tego dochodzą aktywności poboczne oraz rywalizacja z innymi graczami. Zawartości jest na tyle dużo, że trudno szybko zobaczyć wszystko, co przygotowało Ubisoft Ivory Tower. Co więcej, produkcja rozwija się od premiery, więc Motorfest nie kończy się na podstawowym zestawie atrakcji. Wersja na Nintendo Switch 2 zapewnia zatem dostęp do rozbudowanej gry, a nie jedynie okrojonej próbki większego doświadczenia.
Model jazdy i prędkość dają mnóstwo frajdy
Model jazdy pozostaje przystępny i zręcznościowy. Nie szukałbym tu symulacyjnej precyzji, ponieważ Motorfest stawia przede wszystkim na widowiskowe wyścigi oraz łatwo dostępne emocje. Samochody prowadzą się przyjemnie, a wejście w zakręt czy wyprzedzanie rywali nie wymaga długiego treningu. Jednocześnie poszczególne wydarzenia zachęcają do poznawania różnych klas pojazdów, więc nie wszystko sprowadza się do wyboru najszybszej maszyny. Dla mnie najważniejsze pozostaje jednak poczucie prędkości, które w tej produkcji wypada naprawdę dobrze.


Podczas szybkiej jazdy krajobraz mknie obok, a kolejne zakręty wymagają odpowiedniej reakcji. Nawet na małym ekranie konsoli czuć dynamikę rywalizacji, szczególnie podczas pojedynków z przeciwnikami na krętych trasach. Pomaga w tym również oprawa audiowizualna, która podkreśla charakter poszczególnych samochodów i otoczenia. Nie jest to najbardziej realistyczna samochodówka na rynku, ale też nie próbuje nią być. Jej największym atutem pozostaje czysta przyjemność z jazdy, a pod tym względem produkcja Ubisoftu wciąż ma sporo do zaoferowania.
Jak The Crew: Motorfest działa na Nintendo Switch 2?
Przeniesienie tak rozbudowanej gry na konsolę Nintendo musiało wiązać się z kompromisami. Najbardziej odczuwalnym ograniczeniem jest blokada do 30 klatek na sekundę. Dla części fanów wyścigów będzie to spory problem, zwłaszcza gdy przyzwyczaili się do płynniejszej rozgrywki na innych platformach. Szkoda, że nie otrzymaliśmy opcji zwiększenia liczby klatek, ponieważ dynamiczna jazda szczególnie korzysta z wyższej płynności. Mimo tego podczas zabawy doceniam stabilność działania i fakt, że gra zachowuje swój charakter.




Wizualnie port wypada zaskakująco dobrze. Szczególnie w trybie przenośnym łatwo docenić jakość otoczenia, oświetlenie oraz rozległe krajobrazy. Oczywiście nie wszystkie detale dorównują wersjom na mocniejszych urządzeniach, ale całość nadal potrafi zrobić wrażenie. Co ważne, oprawa nie sprawia wrażenia tak mocno okrojonej, jak można byłoby się obawiać przy tak dużym świecie. W rezultacie otrzymujemy udaną konwersję, która pokazuje, że Nintendo Switch 2 nadaje się również do bardziej wymagających gier wyścigowych.
Zawsze online? To poważny problem
Niestety, podczas korzystania z wersji przenośnej szczególnie mocno odczuwam konieczność stałego połączenia z internetem. The Crew: Motorfest nie oferuje trybu offline, więc nawet krótka utrata łączności może przerwać zabawę i wyrzucić nas do menu głównego. Na konsoli, którą zabieramy w podróż, trudno uznać takie rozwiązanie za wygodne. Nie wszędzie mamy stabilny dostęp do sieci, a korzystanie z publicznych hotspotów nie zawsze wchodzi w grę.


Jeszcze bardziej irytuje zachowanie gry po przejściu konsoli w tryb uśpienia. Zamiast bezproblemowo wrócić do wyścigu, musimy liczyć się z zakończeniem sesji i ponownym uruchomieniem rozgrywki. W praktyce odbiera to część swobody, która powinna stanowić jedną z największych zalet przenośnego Motorfestu. Chciałbym móc zatrzymać zabawę w dowolnym momencie, schować konsolę i wrócić do niej po kilku minutach. Tymczasem nawet krótka przerwa może oznaczać konieczność ponownego przechodzenia przez menu. Przy tej skali produkcji brak prawdziwego trybu offline pozostaje jedną z najbardziej rozczarowujących decyzji.
Cross-save pomaga, ale DLC trzeba kupić ponownie
Ważnym udogodnieniem jest funkcja cross-save, dzięki której mogę kontynuować postępy z innej platformy. Dla osób, które spędziły już w Motorfest dziesiątki godzin, to bardzo dobra wiadomość. Nie musimy zaczynać całej przygody od zera, a zgromadzony wcześniej postęp nie przepada wraz ze zmianą urządzenia. W moim przypadku ma to szczególne znaczenie, ponieważ na PS5 mam również zawartość z czwartego roku rozwoju gry.

Niestety, tutaj pojawia się spory zgrzyt. Zakupione wcześniej dodatki i dodatkowa zawartość nie przechodzą automatycznie na Nintendo Switch 2, co oznacza konieczność ponownego wydawania pieniędzy. Mam na PS5 całą zawartość czwartego roku i bardzo żałuję, że nie mogę po prostu korzystać z niej na przenośnej konsoli. Cross-save pomaga zachować postępy, ale nie rozwiązuje problemu licencji na DLC. Rozumiem, że różne platformy mogą mieć odrębne zasady sprzedaży, jednak z perspektywy gracza trudno uznać takie rozwiązanie za przyjazne. Szczególnie gdy kupujemy grę ponownie właśnie po to, aby cieszyć się nią w innym miejscu.
Tomb Raider wkracza do The Crew: Motorfest
Jednym z ciekawszych dodatków do gry jest pakiet Tomb Raider, który łączy motoryzacyjne szaleństwo z przygodą inspirowaną serią o Larze Croft. Rozszerzenie zabiera nas na tajemniczą wyspę Niʻihau, gdzie czeka nowa, filmowa playlista oraz zadania wymagające eksploracji i rozwiązywania zagadek. Przydadzą się między innymi wyciągarki, ponieważ pozwalają pokonywać przeszkody terenowe i docierać do kolejnych miejsc. Na trasie spotkamy również pułapki w starożytnych świątyniach, uzbrojonych najemników, a nawet dinozaury i potężnego T-Rexa. Całość uzupełnia pięć ekskluzywnych pojazdów inspirowanych tą przygodą.


Podoba mi się sam pomysł, ponieważ pokazuje, że Motorfest może wykraczać poza tradycyjne wyścigi. Połączenie samochodowej eksploracji z klimatem Tomb Raider daje szansę na nieco inne doświadczenie niż standardowe playlisty. Trzeba jednak pamiętać, że pakiet stanowi osobno płatną zawartość i wymaga podstawowej wersji gry.
Czy warto zagrać w The Crew: Motorfest na Nintendo Switch 2?
The Crew: Motorfest na Nintendo Switch 2 to bardzo udana konwersja, która pozwala zabrać ogromny świat motoryzacji niemal wszędzie. Świetne playlisty, setki pojazdów i przyjemne poczucie prędkości sprawiają, że łatwo zatracić się w kolejnych aktywnościach. Do tego dochodzi zaskakująco dobra oprawa graficzna, szczególnie w trybie przenośnym. Szkoda jedynie, że Ubisoft ograniczył płynność do 30 klatek na sekundę, a brak trybu offline utrudnia korzystanie z gry poza domem. Ponowne kupowanie dodatków również boli, zwłaszcza gdy mamy już pokaźną kolekcję na innej platformie.


Mimo tych wad wciąż bawiłem się bardzo dobrze. Motorfest oferuje mnóstwo zawartości i potrafi wciągnąć na długie godziny, a możliwość kontynuowania postępów dzięki cross-save stanowi duży plus. Gdyby nie problemy z łącznością oraz przenoszeniem zakupionych dodatków, byłaby to niemal idealna samochodówka na przenośną konsolę Nintendo. Nie ulega wątpliwości, że warto dać jej szansę, szczególnie jeśli szukacie rozbudowanej gry wyścigowej na długie goodziny.
Grę do recenzji dostarczył Ubisoft
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.