SACRATA to jedna z tych gier, przy których bardzo łatwo powiedzieć sobie „jeszcze jedna runda”, a później nagle zorientować się, że minęła kolejna godzina. Produkcja łączy mroczne fantasy, roguelite, hordy przeciwników oraz system łupów kojarzący się z serią Diablo. Do tego twórcy dorzucili sporo efektów magicznych i setki, a momentami tysiące przeciwników pojawiających się jednocześnie na ekranie. Spędziłem z grą już trochę czasu i mam pierwsze wrażenia, którymi warto się podzielić.
Mroczne fantasy robi tutaj robotę
Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, jest oprawa graficzna. SACRATA stawia na bardzo mroczne fantasy, a izometryczna kamera świetnie pasuje do takiego świata. Lokacje nie próbują być kolorowe ani przesadnie efektowne, ponieważ klimat budują przede wszystkim ciemne barwy, światło oraz liczne efekty.


Podczas rozgrywki ekran potrafi zamienić się w prawdziwe piekło. Wokół bohatera pojawiają się dziesiątki przeciwników, a chwilę później kolejne grupy próbują odciąć nam drogę ucieczki. Na dodatek niemal cały czas coś eksploduje, płonie albo zostaje porażone magią. Mimo takiego chaosu wszystko pozostaje czytelne, co przy tym gatunku ma ogromne znaczenie.
SACRATA dobrze wykorzystuje również swoją kamerę. Widok izometryczny pozwala obserwować sytuację dookoła bohatera i odpowiednio reagować na kolejne fale. Z czasem zaczynamy bardziej świadomie planować ruchy, zamiast bezmyślnie biec przed siebie.

Jeszcze jedna runda i można kończyć… tylko kiedy?
Największą zaletą SACRATA jest jednak sama pętla rozgrywki. Gra bardzo szybko wciąga, ponieważ każda kolejna wyprawa daje poczucie, że tym razem uda się zajść trochę dalej. Zbieramy łupy, rozwijamy postać, mierzymy się z kolejnymi falami i próbujemy przetrwać coraz większy chaos.
Mechanika mocno przypomina połączenie roguelite z elementami znanymi z Diablo. Znajdowanie kolejnych przedmiotów daje satysfakcję, a rozwój bohatera sprawia, że nawet nieudana próba nie wydaje się całkowicie zmarnowana. Właśnie tutaj SACRATA pokazuje swój największy potencjał.


Nie bez powodu po zakończeniu jednej rundy pojawia się myśl o rozpoczęciu następnej. System został zaprojektowany tak, żeby cały czas podsuwać graczowi kolejny mały cel. Raz chcemy sprawdzić inną umiejętność, innym razem znaleźć lepszy przedmiot albo po prostu pobić własny wynik.
Tysiące potworów, a płynność nadal imponuje
Duże wrażenie zrobiła na mnie również optymalizacja. SACRATA potrafi wygenerować na ekranie dziesiątki potworów oraz sporo efektów magicznych jednocześnie, a mimo tego na moim PC działa niezwykle płynnie. Przy tego typu produkcji łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której liczba przeciwników zaczyna mocno obciążać komputer.
Tutaj podczas mojej gry nie zauważyłem irytujących spadków klatek. Płynność pozostaje stabilna nawet wtedy, gdy ekran zaczyna przypominać wielką bitwę. Dla mnie jest to szczególnie ważne, ponieważ właśnie w takich momentach najbardziej liczy się szybkość reakcji. Jedna sekunda zawahania może skończyć się otoczeniem przez grupę przeciwników. Dobra optymalizacja pozwala więc skupić się na rozgrywce, zamiast zastanawiać się, dlaczego nagle spadła liczba klatek.
Sterowanie nie pasuje do tej gry
Niestety, pojawia się też problem, który może mieć spore znaczenie dla osób grających na PC. SACRATA obecnie nie oferuje obsługi kontrolera. Gra wymaga więc korzystania z klawiatury i myszy. Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie charakter rozgrywki. Moim zdaniem SACRATA aż prosi się o sterowanie dwoma analogami. Lewy odpowiadałby za ruch bohatera, a prawy pozwalałby swobodnie kierować atakami lub celować w wybraną stronę.


Poruszanie się przy pomocy WSAD działa, ale nie daje takiej swobody, jakiej oczekiwałbym od tego typu produkcji. Szczególnie podczas większych starć zaczyna brakować mi analogowego sterowania. Mam nadzieję, że twórcy wezmą ten element pod uwagę w kolejnych aktualizacjach.
SACRATA – pierwsze wrażenia
Po pierwszych rundach SACRATA zostawiła mnie z bardzo pozytywnym wrażeniem. Mroczny klimat, świetna oprawa, satysfakcjonująca pętla rozgrywki oraz bardzo dobra optymalizacja tworzą naprawdę przyjemne połączenie. Gra ma też ten niebezpieczny rodzaj uzależniającej konstrukcji, przez który trudno powiedzieć sobie „koniec na dzisiaj”.

Największym problemem pozostaje obecnie brak obsługi kontrolera. Brakuje również polskiej wersji językowej, co może przeszkadzać części odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że SACRATA ma solidne podstawy, aby zainteresować fanów roguelite’ów oraz produkcji nastawionych na walkę z hordami.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.