Popularność konsol Nintendo widać nie tylko po tym, ile sztuk udało się sprzedać fanom, ale także po tym, jak do wydawania gier na tę platformę podchodzą wydawcy. Coraz częściej widzimy, że duże produkcje trafiają jednocześnie na PlayStation, Xboxa, ale także na Switcha. Dotyczy to również starszych tytułów. Coraz więcej portów wcześniejszych hitów pojawia się na platformie Nintendo. Tym razem otrzymaliśmy gry Śródziemie: Cień Mordoru oraz ich sequel, Śródziemie: Cień Wojny. Jak te produkcje spisują się na przenośnym sprzęcie z Japonii?




System Nemezis, czyli serce obu gier
Cień Mordoru ukazał się oryginalnie w 2014 roku. To właśnie wtedy gracze poznali rewolucyjny system Nemezis. Ten rozbudowany, wielowątkowy algorytm pozwala tworzyć jedyne w swoim rodzaju i niezapomniane historie. Jest to tak zaawansowany system, że aż nie mogę się nadziwić, że żadne inne studio nie spróbowało go skopiować.
Nemezis to sieć naczyń połączonych, która pozwala nam tworzyć bardzo skomplikowane interakcje z postaciami w grze. System tworzy proceduralnych przeciwników. Każdy ork w grze jest indywidualną postacią z własnym wyglądem, umiejętnościami, ale także słabościami. Jeden kapitan jest na przykład odporny na truciznę, ale za to boi się Karagorów. Inny jest całkowicie odporny na ataki z dystansu, ale za to ciche zabójstwo sztyletem w plecy może go wyeliminować natychmiast. Każdy przeciwnik jest generowany losowo i nie ma szans, aby ktokolwiek inny spotkał identyczną wariację podczas swojej zabawy.
Gra śledzi każdy nasz ruch i interakcje z przeciwnikami. Każde nasze zwycięstwo, porażka czy ucieczka z pola walki jest zapisywane i tworzy jedyną w swoim rodzaju historię potyczek z legionami orków. Nasi przeciwnicy reagują na wszystkie te doświadczenia. Jeśli dany ork nas pokonał, przy następnej okazji wypomni nam to. Jeśli to my uciekliśmy z pola bitwy, również zostanie nam to przypomniane. Pokonany przeciwnik może powrócić do walki i zaatakować nas w chwili nieuwagi, wiele godzin później, czekając na zemstę. Takich scenariuszy będziemy doświadczać setki podczas naszej zabawy w tych grach.




Cień Wojny rozwija świetny pomysł
System Nemezis jest niezwykle rozbudowany i zapewnia jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Tak naprawdę cała zabawa polega na odkrywaniu jego tajników i ukrytych połączeń. Zadania fabularne są tutaj tylko dodatkiem, a główną atrakcją jest właśnie odkrywanie wszystkiego, co ma do zaoferowania rozbudowany system.
Sami twórcy rozwinęli go w drugiej części, dając nam do dyspozycji jeszcze więcej przeciwników i możliwości interakcji z nimi. O ile Cień Mordoru był jeszcze rozgrywany na mniejszą skalę, tak w Cieniu Wojny będziemy toczyć wielkie bitwy o dominację nad zamkami, a później także bronić ich przed atakami przeciwników.
System Nemezis to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, którego każdy powinien choć raz spróbować. Można by o nim pisać godzinami. Mógłbym opisywać setki przygód, które sam stworzyłem, ale lepiej jest doświadczyć tego na własnej skórze.
Jak Cień Mordoru i Cień Wojny działają na Switchu 2?
Dlatego też uważam, że generalnie w te gry trzeba zagrać. Jeśli nie mieliście wcześniej okazji ich spróbować, to teraz jest ku temu idealna okazja. Obie produkcje wyśmienicie sprawdzają się na Switchu. Charakter tych gier sprawia, że można do nich szybko wrócić, pobawić się przez kilka minut i schować konsolę do plecaka.
Same porty przygotowane są całkiem dobrze. Oczywiście, jeśli postawilibyśmy obok siebie wersję na Switcha i wydania na inne sprzęty, zobaczymy różnicę w oprawie graficznej. Ale nikt tak naprawdę tego nie robi. Gry prezentują się bardzo dobrze zarówno na dużym ekranie, jak i na małym ekranie konsoli.
Oczywiście możemy narzekać na to, że nie przygotowano tutaj dwóch trybów graficznych. Gra jest zablokowana na stałych 30 klatkach na sekundę i nie znajdziemy opcji zwiększenia tej wartości. Wielbiciele płynniejszej rozgrywki zapewne uznają to za wadę. Z drugiej strony Switch radzi sobie tutaj całkiem nieźle i nie napotkałem większych problemów z płynnością. Wszystko działało na stabilnym poziomie i nie przeszkadzało w czerpaniu radości z obcowania z systemem Nemezis.




Brak możliwości przeniesienia zapisów
Jak zwykle przy tego typu portach muszę ponarzekać, że twórcy nie przygotowali opcji przenoszenia stanu zapisu z innych edycji. Jeśli zaczynamy grać na Switchu, musimy rozpoczynać całą przygodę od początku.
O ile jest to fajne doświadczenie i bardzo chętnie powróciłem do tego świata, tak z miłą chęcią chciałbym móc wrócić do tego, co zbudowałem lata temu w wersji na konsolę Xbox One. To o tyle ciekawe, że gra posiada opcję połączenia z kontem, ale służy ona głównie do odblokowania dodatkowych strojów.
Skoro i tak już łączę grę z jakimś zewnętrznym systemem, fajnie byłoby wykorzystać go właśnie do przenoszenia stanu zapisu. Szkoda, że twórcy nie poszli śladami na przykład naszego rodzimego CD Projekt RED i nie dodali opcji synchronizacji.
A co z ceną?
Przy każdej innej tego typu premierze pojawia się kwestia ceny. I rozumiem tutaj argumenty obu stron.
Z jednej strony przygotowanie portu na nową konsolę zajmuje czas i zasoby. Nikt nie produkuje tego za darmo, więc nic dziwnego, że wydawca chce, aby ta praca się zwróciła. Z drugiej strony gry te są dostępne na innych platformach, często w dużo, dużo niższej cenie.
Obie gry wydane zostały w Polskiej wersji językowej i zawierają cała dodatkową zawartość, jaką twórcy przez lata wydawali.




Czy warto zagrać?
Tak jak pisałem wcześniej — w te gry trzeba zagrać. System Nemezis to coś, czego nie jesteśmy w stanie doświadczyć gdzie indziej, i warto mieć to za sobą.
Jeśli graliście już w te produkcje wcześniej, to w mojej ocenie nie warto sięgać po nie ponownie. Chyba że wizja grania przenośnego jest dla Was aż tak atrakcyjna. Nowi gracze powinni natomiast poważnie rozważyć zakup. Warto jednak zastanowić się, czy nie ma przypadkiem możliwości, aby kupić te gry taniej na innej platformie.
Gry do recenzji podesłała firma Sandbox Strategies
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.