Orbitals to kolejna propozycja w popularnym ostatnio nurcie dwuosobowych gier kooperacyjnych. Czy to kolejna multikowa perełka dla posiadaczy Nintendo Switch 2?
Gry stworzone z myślą o dwuosobowej kooperacji zaczynają stawać się odrębną kategorią, o której popularności może stanowić ogromny sukces It Takes Two oraz Split Fiction. Poprzeczka jest tu zawieszona wysoko, więc każdy kolejny twórca musi dobrze rozegrać swoje karty, by stworzyć produkcję utrzymującą graczy przy telewizorze. Czy wydane niedawno Orbitals na Nintendo Switch 2 stoi na własnych nogach?
Anime transfer


Orbitalsi zabierają nas do kosmicznej kolonii, w której poznajemy Maki i Omurę. Przygoda dzieciaków rozpoczyna się od katastrofy, w wyniku której ich świadomości zostają przetransportowane do futurystycznego komputera. Piętnaście lat później oboje funkcjonują w odciętej od reszty świata społeczności, której zabezpieczenia mogą nie wytrzymać potężnej burzy kosmicznej. Zostajemy zatem wysłani w misję odnalezienia ulepszeń dla osłon kolonii i uratowania pozostałych mieszkańców.


Produkcja Shapefarm od samego początku stawia bardziej na klimat klasyków anime, niżeli na opowiadanie autonomicznej historii, która stanie się klasykiem japońskiej kultury. Charakteryzacja Maki i Omury ogranicza się raczej do stereotypów i klisz, a cały konflikt pchający fabułę do przodu jest raczej kontekstowy. Narracja w It Takes Two była raczej prosta, ale angażująca – w Orbitals historia była tylko mało ciekawym tłem.
W kupie siła


Najważniejszym elementem Orbitals jest oczywiście współpraca. Nie mamy tutaj możliwości przejścia kampanii w pojedynkę, ponieważ cała konstrukcja poziomów została podporządkowana obecności dwóch osób. Maki i Omura mogą korzystać z różnych narzędzi, a przechodzenie kolejnych fragmentów wymaga komunikacji, odpowiedniego ustawienia i zrozumienia, czego w danym momencie gra od nas oczekuje.


Wszelakie wyzwania są oczywiście skonstruowane w taki sposób, byśmy nie mogli przejść przez grę samodzielnie. Kiedy jedna osoba obsługuje mechanizm, druga przechodzi otwartą w ten sposób sekwencję, potem role się odwracają i tak w kółko. Najlepiej wypadają momenty, w których musimy zsynchronizować działania między sobą. Komunikacja i wzajemna koordynacja jest kluczowa!
Krótki układ
Orbitals korzysta z dość niewielkiego zestawu narzędzi i zamiast regularnie całkowicie zmieniać zasady zabawy, coraz częściej każe nam wykorzystywać je w kolejnych kombinacjach. Mamy tutaj między innymi działko na wodę, wybuchową armatę i hak. Ważną i całkiem unikatową mechaniką jest również nasz statek kosmiczny. Jeden gracz kieruje okrętem, podczas gdy drugi ostrzeliwuje wrogów potężnym działkiem. W toku rozgrywki zdobędziemy również nowe umiejętności i ulepszenia, których twórcy nie omieszkają się wykorzystać w projektowaniu kolejnych wyzwań.



Na tle It Takes Two czy Split Fiction różnica w różnorodności rozgrywki jest niestety bardzo wyraźna. Produkcje Hazelight potrafiły co kilkanaście minut rzucić nam zupełnie nowy pomysł. Zmienialiśmy narzędzia, sposób poruszania się, rodzaj wyzwania albo wręcz cały charakter rozgrywki. Orbitals jest natomiast znacznie bardziej konsekwentne. To jego zaleta, ale również największa wada, zwłaszcza biorąc pod uwagę dość krótki metraż rozgrywki (około 6-7 godzin).
Żywcem z TV



Orbitals najbardziej zachwyca oczywiście pod względem całokształtu oprawy. Produkcja Shapefarm wygląda po prostu fenomenalnie. Twórcy mocno inspirują się anime z lat 80. i 90. i wychodzi to znakomicie nie tylko w pięknych przerywnikach filmowych. Nawet podczas rozgrywki projekty postaci, poziomów i animacje konsekwentnie tworzą wizję produkcji, która dzięki pietyzmowi włożonemu w technologię i artstyle prezentuje się pięknie retro.
Świetnie wypada również muzyka. Ścieżka dźwiękowa bardzo mocno współpracuje z retrofuturystyczną stylistyką gry. Momentami rzeczywiście można poczuć się jak za dzieciaka przed telewizorem, kiedy z rana na Polsacie leciał Dragon Ball. Utwory potrafią być podniosłe, nostalgiczne i odpowiednio kosmiczne, a główny motyw zostaje w głowie.


Do tego dochodzą japońskie głosy bohaterów oraz polskie napisy. I właśnie ten drugi element warto szczególnie pochwalić. Orbitals jest produkcją mocno opartą na dialogach i wspólnym przeżywaniu historii, więc polska wersja językowa zdecydowanie poprawia dostępność gry. W czasach, gdy nie każdy duży tytuł na Switchu 2 może pochwalić się polskimi napisami, dobrze widzieć, że mniejsza produkcja zadbała o lokalizację.
Drobne uwagi techniczne


Pod względem technicznym Orbitalsi wypadają bardzo dobrze. Mimo obaw przy zobaczeniu logo Unreal Engine nastarcie, gra działała w zasadzie bezbłędnie. Widać tu, jak duże znaczenie ma ekskluzywność dla Switcha 2 i skupienie się na optymalizacji pod ten jeden konkretny sprzęt. Większość rozgrywki spędziliśmy na podzielonym ekranie i nawet tutaj gra trzymała stabilne 30 klatek na sekundę. Taka liczba FPS może nie robić wrażenia, ale w połączeniu ze stylizowanymi animacjami odczucie było bliższe oglądaniu animowanego Spider-Verse, niżeli doświadczaniu typowej gry.
Jak już wspominam o podzielonym ekranie – mamy również możliwość grania przez sieć dzięki skorzystaniu z bezpłatnej przepustki dla znajomego. To przydatna opcja, bo nawet przy rozgrywce na sporym telewizorze podzielony ekran bywał ciasny. Nie wyobrażam sobie takiej kooperacji na malutkim ekranie Switcha.



A jak już o tym – gra nie wspiera niestety obsługi pojedynczym Joy-Conem. Rozumiem, że konstrukcja rozgrywki na to nie pozwala, aczkolwiek mimo wszystko szkoda, że przy konsoli idealnej do podróżnej kooperacji musimy pakować drugi kontroler do plecaka. Przy ostatniej podróży pociągiem powróciliśmy zatem do starego, sprawdzonego The Binding of Isaac…
Opuszczamy orbitę


Orbitals to bardzo udana gra kooperacyjna, której największymi atutami są oprawa audiowizualna i dobrze przemyślana współpraca dwóch osób. Charakterystyczna stylistyka inspirowana anime, świetna muzyka i spójny projekt świata sprawiają, że gra ma unikatową tożsamość. Zagadki również są przyjemne i przez pierwsze godziny wymagają dobrej komunikacji oraz wspólnego kombinowania. Z czasem zaczyna jednak brakować większej różnorodności, szczególnie w porównaniu z It Takes Two czy Split Fiction, które znacznie częściej zmieniały zasady zabawy i wprowadzały nowe pomysły.


Twór Shapefarm jest dobrze zaprojektowaną, stosunkowo krótką przygodą dla dwóch osób. Na plus należy zaliczyć również polską wersję językową, choć brak możliwości grania na pojedynczym Joy-Conie może być problemem podczas wspólnej zabawy w podróży. Gra nie dorównuje najlepszym przedstawicielom gatunku pod względem różnorodności, ale dzięki świetnej oprawie i przyjemnej współpracy wciąż pozostaje bardzo solidną propozycją dla posiadaczy Switcha 2.
Egzemplarz recenzencki gry dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.