Przyznam się, że przed spotkaniem z Transport Fever 3 nie miałam żadnego doświadczenia z tą serią. Będzie to więc recenzja pisana z perspektywy totalnego świeżaka. Który jednak lubi gry z tego gatunku.
Transport Fever 3 trafi do graczy już 29 września. Konsolowi gracze po raz drugi będą mieli szansę wciągnąć się w zarządzanie transportem na całkiem sporą skalę. Łączenie miast przez sieć kolejową to dopiero początek, choć od tego to wszystko się zaczęło.
Kampania
Transport Fever 3 to moje pierwsze spotkanie z tą serią, więc oczywiście w pierwszej chwili sięgnęłam po kampanię. Znajdziemy w niej osiem scenariuszy, które po kolei będą nas uczyć sterowania w grze, zarządzania transportem i planowania naszych szlaków. Żeby nas nie przytłoczyć, zaczynamy od prostych narzędzi, cofając się do początków kolei parowej. Technologia będzie się zmieniać wraz z ubiegiem czasu, a ostatni etap kampanii rozpoczniemy z transportem przyszłości.




Uroczym akcentem jest tu muzyka, która powiązana będzie z aktualnymi realiami. Nowy Orlean brzmieć więc będzie wczesną wersją gatunku znanego teraz jako Jazz. Poza tym ścieżka dźwiękowa czerpie z poprzednich gier z serii, a łatwe sterowanie pozwala nam przełączać utwory. Dla tych, którzy wracają do serii, będzie to na pewno przyjemny akcent.
“Nowa gra”
Tutorial znajdziemy także w trybie nowej gry, gdzie w przeciwieństwie do Kampanii, gra nie skończy się po wykonaniu zadań. Swoje pierwsze miasteczko połączymy z pierwszymi budynkami produkcyjnymi i pozwolimy mieszkańcom na dojazd do pracy. Najpierw dorożkami, a z czasem i coraz lepszym i szybszym transportem.
Nie będzie oczywiście tak, że wszystko będzie tylko łatwiejsze. Rosnąć będą koszty, jak i wymagania dotyczące transportu. Twórcy zadbali więc o to, by nigdy nam się nie nudziło. Szereg modyfikatorów podczas tworzenia nowej gry pozwoli nam dostosować tempo tych zmian, ich skomplikowanie, jak i ogólny poziom trudności.
W tym trybie zaczniemy już borykać się z brakiem pieniędzy, więc niezbędne będą pożyczki, a do tego niezadowolenie mieszkańców, utrudniać nam będzie życie. Ale tak wiecie, z umiarem.
Obowiązki dokładane są w przyjemnym tempie, a rozwój mocno zależy od naszych chęci. Pozwala to także dostosować rozgrywkę do naszego humoru i oczekiwanego stopnia skomplikowania.
Edytor Map
Jak utrzymać przy sobie graczy głodnych wyzwań, którzy ukończyli kampanię i chcą dodatkowych wyzwań? Pozwalając na generowanie własnych map!
Obok możliwości ręcznego modyfikowania terenu, tworzenia miast czy budynków przemysłowych, twórcy przygotowali także randomowy generator wielu z tych rzeczy. Dzięki temu, możemy skupić się tylko na tej części tworzenia mapy, która najbardziej nas interesuje.



Jeśli szukacie wyzwania związanego z platformą wiertniczą, albo ogromnej mapy z bardzo oddalonymi od siebie miastami, możecie stworzyć właśnie taką mapę.
Przyznam szczerze, że narzędzie to jest zaskakująco przydatne i pozwala szybko wskoczyć do nowej gry z zupełnie innymi wyzwaniami.
Transport Fever 3 wspiera mody!
Na starcie dostępne są cztery, zazwyczaj ułatwiające rozgrywkę. Sandbox, darmowa infrastruktura, czy brak wiekowego limitu dostępności pojazdów pozwolą nam na bezstresową grę i eksplorację mechanizmów.
Strategia na kontrolerze?
W kategorii sterowania Transport Fever 3 radzi sobie niestety dość średnio. Rzeczy w interfejsie często się blokują (np. podczas budowania stacji), innym razem otwiera się dostęp do menu, którego nie powinniśmy móc otworzyć i będzie się go dało zamknąć. Dodatkowo “B” na Xboksowym kontrolerze, który zazwyczaj robi “wstecz” i nie jest niebezpiecznym przyciskiem, w tym przypadku zacznie nam kasować budynki i infrastrukturę. Bez okienka potwierdzenia. Bez opcji wstecz.
Dodatkowo, niektóre części interfejsu wymagają niesamowitej liczby klikania (przypisanie pojazdów do linii, albo samo edytowanie kolejności stacji), a inne szalonych kombinacji. Oh, chcesz się dostać do (ważnego) menu z wariantami obecnego budynku? Świetnie, przejdziesz tam przez wciśnięcie LB i Y jednocześnie. No tak… nieidealnie.
Wrażenia
Przyznam szczerze, że w Transport Fever 3 bawiłam się zaskakująco dobrze i po dotarciu do dowolnej gry, łatwo mi się było wciągnąć na kilka dobrych godzin.
Do dyspozycji mamy kilka różnych “klimatów” map, totalnie zmieniających scenerię. Różne gałęzie przemysłu, kilka metod transportu – kolejne gry to kolejne wyzwania, a replayability jest naprawdę przyjemne i długo się nie nudzi. Nawet teraz, pisząc, mam ochotę wrócić i tworzyć szlaki transportowe.
Problemy z Transport Fever 3
Niestety, pomimo przyjemnej rozgrywki, nie obyło się bez mniejszych i większych zgrzytów.
Jednym z najczęstszych problemów była wydajność, która nawet na Xbox Series X (w trybie wydajności), nie wyglądała najlepiej. Gra gubiła klatki w przeróżnych momentach, szczególnie takich, gdzie zdawało się nie mieć to sensu.

Drugi problem, dość poważny, to błąd w ładowaniu manualnego stanu zapisu. Coś poszło nie-tak, na ekranie pojawiła się czerwona plansza i wielokrotne próby przeładowywania nic nie dały. A że stało się to w kampanii, to musiałam cały rozdział powtarzać, by móc odblokować kolejną historię.
Podsumowanie
Gdy przyzwyczaimy się już w miarę do sterowania, opanujemy zasady rządzące światem i grą, Transport Fever 3 zostaje intrygującym i wciągającym simem, pełen mechanizmów, potrzeb i ciekawych rozwiązań.
Oprawa audiowizualna jest na wysokim poziomie, nie brakuje też humoru! Jak na przykład nawiązania do pewnego słynnego amerykańskiego archeologa.









Dużo opcji dostosowania poziomu trudności, potencjalne mody i generator map, zagwarantują bardzo dużo godzin rozgrywki każdemu, kto sięgnie po ten tytuł. Do perfekcji brakuje tam tylko kilku wydajnościowych szlifów oraz może opcji potwierdzania sprzedania kluczowego budynku. Ups.
Jeśli jest to gra, która choć w jakimś stopniu gatunkowo Was intresuje – nie będziecie rozczarowani!
Transport Fever 3 pojawi się na konsolach Xbox Series i PlayStation 5, a także na PC już 29 września 2026.
Grę do recenzji dostarczył wydawca, Paradox Interactive.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.