Odwiedziliśmy biuro polskiego wydawcy, firmy Cenega, aby spędzić 3 godziny z grą Resident Evil Requiem. Oto nasze wrażenia.
Najnowsza odsłona Resident Evil: Requiem to powrót twórców do ikonicznych postaci i dobrze znanych miejsc. W grze będziemy mogli wcielić się zarówno w agentkę FBI Grace Ashcroft, jak i w ulubieńca serii Leona S. Kennedy’ego z D.S.O. Trzygodzinne demo zaprezentowało nam fragment historii w naprawdę ciekawy i angażujący sposób.


RE Engine nadal zachwyca
Gra została stworzona na silniku RE Engine i stoi na bardzo wysokim poziomie, robi świetne wrażenie i pozwala mocno wczuć się w rozgrywkę. Nic nie wybija gracza z rytmu. Fabuła bardzo dobrze balansuje pomiędzy postaciami Grace i Leona, a zagadki są sprytnie rozłożone między nimi. Tam, gdzie nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić Grace, często możemy to odkryć, grając Leonem.
Podobnie jak w poprzednich częściach, również tutaj utrzymane jest solidne, horrorowe napięcie, wzbogacone mniejszymi i większymi jumpscare’ami. Do rozwiązania czekają liczne zagadki zarówno prostsze, jak i bardziej wymagające, które często zmuszają do zastanowienia się, czy warto strzelać do danego zombie, czy lepiej oszczędzić amunicję. Tak, w tej części również amunicja jest na wagę złota, a szczególnie dotkliwie odczuwa się to podczas gry Grace.


Requiem naszym przyjacielem
Grace korzysta z tytułowego rewolweru Requiem, który otrzymała od Leona. Najczęściej opłaca się przemykać obok zombie niezauważonym i strzelać jak najmniej. Chyba że gramy Leonem, wtedy shotgun i do przodu! Zombie są naprawdę wytrzymałe i często potrzeba całego magazynka, aby je ostatecznie zabić. To sprawia, że każdą konfrontację trzeba dobrze przemyśleć, zdecydować, które potwory wyeliminować, a obok których spróbować przejść po cichu.
W tej odsłonie ogromne znaczenie ma również cierpliwość. Czasem warto poczekać, aż zombie odejdą i zostawią nam wolną drogę. Niestety, podczas gry w demo ja nie zawsze ją miałam, co skutkowało bieganiem Grace bez amunicji, a to tylko dodatkowo podnosiło poziom trudności.



Ekwipunek
Warto też zwrócić uwagę na ekwipunek który postaci posiadają. Agentka Grace ma go w porównaniu do Leona bardzo ograniczony. Może mieć przy sobie tylko kilka rzeczy, więc ważne jest aby znalezione przedmioty od razu łączyć ze sobą, by zajmowały jak najmniej miejsca. Leon za to ma dużo większy ekwipunek, w którym miejsce na znajdźki nie będzie już aż takim problemem. Posiada on również Tomahawk do walki wręcz, który zdecydowanie pomaga w sytuacji “ups, wystrzelałam się z całej amunicji“.
Na mapie są również porozrzucane monety, za które będziemy mogli kupować ulepszenia dla naszych postaci. Może to być rozbudowanie ekwipunku, lepsze posługiwanie się bronią, czy zwiększone punkty życia. W udostępnionym nam fragmencie gry mogłam również wytwarzać przedmioty ze skrawków metalu i krwi. Standardowo możemy łączyć ze sobą rośliny lecznicze, które znajdujemy po drodze, aby odnawiały nam punkty życia.


Symulator umierania
Podobnie jak w poprzednich częściach, celowanie nie należy do najłatwiejszych. Trafienie w głowę bywa wyzwaniem, ponieważ zombie mocno się bujają, a sam system celowania potrafi być nieco toporny. W efekcie łatwo stracić cenną amunicję. Miałam też okazję przetestować animacje umierania raz czy dwa… albo siedem lub osiem razy. Trzeba jednak przyznać, że niektóre z nich robią ogromne wrażenie i potrafią wywołać skrzywienie na twarzy. Zombie wyposażone w różne elementy ekwipunku potrafią z nich korzystać i wchodzić w interakcje ze środowiskiem. Część animacji mogłaby być nieco krótsza, ale ich jakość w pełni to rekompensuje.


Oprawa graficzna stoi na bardzo wysokim poziomie. Kinowe cut scenki sprawiają wrażenie oglądania wciągającego filmu, a świat gry jest spójny i bardzo dobrze przemyślany. Nic nie wybija z immersji ani nie psuje wiarygodności przedstawionej rzeczywistości.



Łowcy platyn i innych trofeów również znajdą tu coś dla siebie. Liczne easter eggi i przedmioty do zbierania z pewnością ucieszą kolekcjonerów oraz osoby, które tak jak ja mają potrzebę odkrycia, dotknięcia i sprawdzenia wszystkiego, co tylko możliwe. Fani poprzednich odsłon serii będą mogli cieszyć się zarówno samą rozgrywką Leonem, jak i licznymi nawiązaniami do wcześniejszych części.
Chcę więcej!
Jednym z moich pierwszych odczuć po zakończeniu dema było krótkie: „chcę więcej”. Zagadki i tajemnice do odkrycia sprawiają, że jest to jedna z tych gier, które po rozpoczęciu chce się koniecznie skończyć. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że po tylu odsłonach serii twórcom wciąż udaje się, nawet w zaledwie trzy godzin, zaskoczyć gracza i sprawić, że z ciekawością chcemy odkrywać kolejne sekrety przedstawionego świata.
Poniżej możesz zobaczyć pocięte fragmenty rozgrywki z dema RE9, w które mieliśmy przyjemność zagrać.
Premiera Resident Evil Requiem odbędzie się 27 lutego na Nintendo Switch 2, Xbox Series X/S, PS5 i PC.
Tekst przygotowała Patrycja Mihov
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.