Electronic Arts po niezwykle udanej grze battle royal, jaką jest Apex Legends próbuje ponownie zdobyć serca graczy kolejną strzelanką z bohaterami. Jednak tym razem do dyspozycji graczy zostaną oddane same wyrzutnie rakiet, jet packi z potrójnym skokiem oraz małe areny, na których zmierzą się dwie drużyny po trzech graczy. Więc jak się gra w Rocket Arenę i dla kogo jest kierowana najnowsza produkcja Final Strike Games należącego do EA Orginals?
Muszę przyznać, że strzelanki z bohaterami są niezwykle popularne. Takie gry jak Overwatch, Apex Legends, a nawet Destiny 2, czy Valorant i Hyper Scape na PC posiadają już ogromną bazę graczy. Sam jestem wielkim fanem i regularnym graczem pierwszych trzech tytułów. Samo strzelanie np. w Call of Duty nie daje mi już takiej radości, jak granie bohaterami, którzy mają dodatkowe zdolności pasywne lub tzw. “supery”, które odczuwalnie urozmaicają starcia na polu bitwy. Nawet jeżeli nie jesteś mistrzem celowania, to i tak będziesz przydatny swojej drużynie w roli tanka lub wsparcia.
W Rocket Arena pograłem 3 dni. To niedużo, ale zupełnie wystarczyło, aby zapoznać się z każdym z dostępnych bohaterów oraz sprawdzić kilka trybów gry, czy dostępnych aren. Zacznijmy od postaci. Tych jest dziesięć i jak wspomniałem, każda z nich jest wyposażona w wyrzutnię rakiet, ale oczywiście nie taką samą. Wyrzutnie pocisków są różne – niektóre wystrzeliwują trzy rakiety, inne wymagają doładowania, aby pocisk zadał więcej obrażeń, a jeszcze inne strzelają małymi szybkimi pociskami. Każdy na pewno znajdzie dla siebie odpowiednią broń. Ja chyba najbardziej polubiłem się z bohaterką nazwaną Rev, który dysponuje czymś na wzór karabinu maszynowego, z którego może wystrzelić 16 małych rakiet.
Każdy z bohaterów posiada także umiejętność dodatkową oraz superzdolność – obie oczywiście wymagają kilku sekund odnowienia. Wspomniana Rev może dodatkowo rozmieszczać miny, a jej superem jest błyskawiczne poruszanie się na powietrznej desce (niczym McFly z filmu Powrót do przyszłości) oraz taranowanie przeciwników, zadając im przy tym obrażenia. Inną ciekawą postacią jest dziadek Topnoht, który nie posiada typowego potrójnego skoku, ale korzysta z plecaka odrzutowego. Może się kojarzyć z Pharą z Overwatch. Aby się wznosić, musimy przytrzymać odpowiedni przycisk. Główną bronią Tophnota jest wyrzutnia granatów, a dodatkowo potrafi automatycznie namierzyć cel, aby zadać mu obrażenia oraz zesłać deszcz rakiet, który zrani wielu przeciwników. Wśród innych interesujących postaci znajdziemy Amphorę, która potrafi zamienić się w kałużę i wystrzelić przeciwników w górę strumieniem wody, raniąc ich. Mamy też pirata, który korzysta z fali uderzeniowej, aby odrzucić przeciwników oraz nadlatujące pociski. Jest szybka amazonka, która świetnie radzi sobie z bliska, chłopca rzucającego bumerangiem oraz lodową księżniczkę, której mroźna kopuła spowalnia rakiety przeciwników i przyspiesza pociski sojuszników. Niestety deweloper nie zdecydował się umieścić postaci, która mogłaby leczyć sojuszników, co jest dla mnie dużym minusem.
W Rocket Arena mogą grać dwie drużyny po trzech graczy. Podstawowym trybem jest Nokaut – to nic innego jak deathmatch drużynowy, w którym gra się do 20 eliminacji. Piłka rakietowa to tryb wzorowany pewnie na grze Rocket League. Drużyny walczą w nim o piłkę, która jest na środku mapy. Po przejęciu piłki muszą trafić do bramki przeciwnika. Mega rakiety to pewna modyfikacja umocnionego punktu – gracze walczą o przejęcie konkretnego miejsca na mapie. Podchody natomiast polegają na przejęciu skrzyni z monetami, która również jest na środku mapy i dostarczeniu je do swojej bazy. Po drodze możemy zbierać dodatkowe monety. Jest jeszcze tryb PvE, który nazwano Atak rakietobotów. Trzech graczy odpiera fale robotów sterowanych przez SI i mając do dyspozycji trzy życia, musimy zniszczyć wszystkie roboty, aby mecz zakończył się sukcesem.
Jak sama nazwa wskazuje, mecze w Rocket Arena odbywają się na małych mapach. Te są bardzo kolorowe i przypominają dobrze znane miejsca z filmów animowanych. Znajdziemy tutaj dżunglę, zamek, pustkowia, kanion, miasto z przyszłości, czy sterowiec, który został moją ulubioną mapą. Wszystkich aren jest razem dziesięć i śmiało można powiedzieć, że każda z nich jest powiązana z konkretnym bohaterem.
Jeżeli miałbym komuś polecić Rocket Arena, to zdecydowanie byliby to młodsi gracze. Mam wrażenie, że produkcja od studia Final Strike Games wzorowana jest na współczesnych filmach animowanych i młodsi gracze niewątpliwie znajdą bohaterów oraz plansze wzorowane na filmach Disneya, czy Pixara. Dodatkowo dla każdego zawodnika możemy odblokować nowe skórki oraz ślady szybowania. To gra bez agresji, czy brutalności, a do tego podana z odpowiednią dawką humoru. To także produkcja, którą mogą zainteresować się fani Fornite’a – samo menu jest wyraźnie wzorowane na produkcji Epic Games.
Krótko podsumowując, jeżeli macie dzieci lub młodsze rodzeństwo, które powoli chcecie wprowadzić w gatunek strzelanek online, to Rocket Arena jest jedną z ciekawszych propozycji. Tym bardziej, że gra obsługuje cross-play, a więc wasze latorośle mogą posiadać różne konsole lub komputer, a i tak razem zagrają w jednym meczu.
Grę do recenzji dostarczyło EA Polska

















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.