Na początku sierpnia do sprzedaży trafiła najnowsza produkcja studia Paranoid Productions. The Church in the Darkness jest przygodową grą akcji, która zawitała na konsole PlayStation 4, Xbox One, Nintendo Switch oraz pecety.
Akcja produkcji toczy się w latach 70-tych. Pewna sekta nazwana Collective Justice Mission przeniosła się ze Stanów Zjednoczonych do miasteczka Freedom Town w Ameryce Południowej. Wraz z upływem czasu kontakt z członkami sekty staje się coraz gorszy, przez co krewni zaczynają się martwić. Główny bohater gry, Vic otrzymuje prośbę od Stelli, by sprawdzić co u jej bratanka. Wyłącznie od gracza zależeć będą dalsze losy – w zależności od naszych czynów możemy zobaczyć kilkanaście różnych zakończeń.
Zaraz po wybraniu poziomu trudności oraz startowego wyposażenia dla naszej postaci rozpoczynamy naszą misję. Eksplorujemy stosunkowo niewielką mapę, by wykonać nasze główne zadanie. Utrudnią nam to liczni członkowie sekty, negatywnie nastawieni do obcych. Musimy więc ich unikać, co (na prostszych poziomach trudności) może nam ułatwić oznaczone pole widzenia danej postaci. Gdy zostaniemy złapani zbyt wiele razy, przegrywamy i musimy rozpocząć całą zabawę od nowa.
Początkowo produkcja zapowiadała się ciekawie – skradanie choć troszkę uproszczone, jest całkiem przyjemne. Pojedyncze podejście do gry nie zajmuje zbyt wiele czasu – od około 30 minut do półtora godziny. Rozgrywkę można znacznie przedłużyć próbując doprowadzić do innych zakończeń. Kolejne próby będą wyglądać także nieco inaczej od poprzednich. Choć sama mapa wygląda identycznie, startujemy z innego miejsca, a przeciwnicy potrafią zachowywać się inaczej. Mimo to, po paru przejściach całość zaczyna się robić trochę monotonna. Ciągłe zwiedzanie niezbyt wielkiej mapy z czasem zaczyna nużyć. Wadą produkcji jest też przeciętna sztuczna inteligencja członków sekty.
Graficznie produkcja prezentuje się nieźle i wszystko jest odpowiednio czytelne. Wydanie dla konsoli Nintendo Switch wymaga jednak sporej liczby poprawek. Pierwszy problem można napotkać już w pierwszej minucie po uruchomieniu gry. Tytuł uruchamia się niemal dwie i pół minuty. Czasem natrafić można także na odczuwalne spadki płynności. Zdarzają się też błędy wymagające ponownego uruchomienia produkcji – co łączy się z utratą postępów.
The Church in the Darkness to przyjemna, klimatyczna, lecz bardzo krótka produkcja oferująca całkiem wciągającą rozgrywkę. Wydanie dla konsoli Nintendo Switch wymaga niestety nieco dopracowania. Zdarzają się czasem irytujące błędy, drobne spadki płynności, a czasy ładowania się gry są przesadnie długie.
Grę do recenzji dostarczyło Paranoid Productions.












Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.