Przygody młodocianego kapitana załogi Słomianych Kapeluszy, Monky D. Luffiego, zachwycają świat niezmiennie już od 1997 roku. W ciągu tych 18 lat anime i manga One Piece dorobiła się kilku filmów kinowych oraz, to co interesuje nas bardziej – kilkunastu gier. Dzisiaj zajmiemy się najnowszą produkcją poświęconą Słomkowym, a mianowicie Unlimited World Red.
Ostatnie dwie produkcje z uniwersum One Piece, z podtytułami Pirate Wariors 1 i 2 to gry bliźniaczo podobne do serii zręcznościowych bijatyk Dynasty Warriors. W obu przypadkach stawialiśmy czoła setkom przecinków jednocześnie. Unlimited World Red pod tym względem znacząco się różni. W każdym rozdziale będziemy toczyć od kilku do kilkunastu potyczek z mniejszymi grupami przeciwników, a każda mapa wieńczona jest pojedynkiem z unikalnym bossem.
W trakcie wykonywania zadania towarzyszyć może nam maksymalnie dwóch członków załogi, co w sumie daje nam trzyosobowy zespół. Przełączać się między bohaterami możemy w dowolnym momencie za pomocą jednego naciśnięcia przycisku Select. Przełączanie między bohaterami niesie ze sobą jedną, bardzo istotną zaletę. Jednostka, nad którą piecze obecnie przejmuje CPU, nie traci życia w wyniku ataków wyprowadzanych przez oponentów. W ten sposób możemy poniekąd zyskać dodatkowe paski zdrowia. Należy równocześnie zwrócić uwagę, że sojusznicy sterowani przez komputer zadają znacząco mniej obrażeń od nas.
Naszym głównym antagonistą jest Patrick Redcliff. Czytelnicy mangi lub widzowie anime mogą nie kojarzyć tego typka, gdyż został on stworzony przez Eiichiro Odę, specjalnie na potrzeby gry. To samo tyczy się Pato, przypominającego jenota stworka, którego poznajemy już na samym początku gry. Zaangażowanie w produkcję gry autora mangi czuć wszędzie. Fabuła i projekt postaci nie pozwalają nam zapomnieć w jakim uniwersum się znajdujemy.
Wszyscy bohaterowie wyglądają dokładnie tak, jak w anime po dwuletnim przeskoku od wydarzeń z Marineford. Niektórzy czytelnicy mogą się zastanawiać, o czym ja w ogóle piszę. Jest to słuszna reakcja, gdyż gra jest kierowana jedynie do osób dobrze znających uniwersum i będących na bieżąco przynajmniej z wydarzeniami z anime. Bossowie to w większości główni antagoniści z danego arca. Gra nigdy nie stara się wytłumaczyć z kim właśnie walczymy, nawet nie tłumaczy kim są nasi protagoniści. Po prostu, nie znając przygód Słomkowych będziecie czuli się zagubieni. Produkcja jest po brzegi wypełniona przeróżnymi smaczkami odnoszącymi się do telewizyjnego anime i w kilku miejscach do filmów kinowych.
Bazą wypadową na kolejne przygody jest Trans Town, malutkie miasteczko portowe. W zamian za pomoc w rozbudowie miasta, otrzymujemy darmowe schronienie w miejscowym zajeździe. To w nim zapiszemy nasze postępy, przeglądniemy schowek czy zmienimy ubranie. Rozbudowa miasta jest bardzo ważna, gdyż na samym początku nie mamy do niczego dostępu. Sami musimy wybudować aptekę, sklep, tawernę czy warsztat, z których później będziemy mogli korzystać. Dodaje to do gry dosyć rozbudowany system zbieractwa. Podczas wykonywania kolejnych misji będziemy otoczeni przez przeróżne skrzynie, beczki, krzaki i drzewa. Większość da się zaatakować, co owocuje opuszczeniem przedmiotu. Dla danego krzaka bądź drzewa będzie to zawsze ten sam przedmiot, w przypadku skrzyń i beczek, losowy przedmiot. Jednak to nie wystarczy, aby w pełni ulepszyć miasto. W grze zostały zaimplementowane dwie mini gierki: łowienie ryb oraz łapanie owadów. Mechanizmy obu są bardzo proste i do siebie zbliżone. Wymagają od nas wciskania w odpowiednim momencie odpowiedniego przycisku. Niestety, niezależnie od naszych umiejętności nie będzie nam dane już na samym początku złapanie wszystkich ryb i owadów. Niezbędne okaże się ulepszanie wędki i siatki w poprzednio wybudowanym warsztacie. Dopiero spora kolekcja rzadkich ryb, owadów, ziół i surowców naturalnych pozwoli na skuteczną rozbudowę miasta. W ten sposób długość gry wydłuża się kilkukrotnie. Samą fabułę na podstawowym poziomie trudności bez problemu da się ukończyć w 6-7 godzin. Rozbudowa miasta oraz zadania poboczne w tawernie i Koloseum wydłużają rozgrywkę do nawet 80 godzin!
Bardzo dobrze wypadają style walk naszych towarzyszy. Każda z dziewięciu grywalnych postaci posiada swój unikalny, żywcem zaczerpnięty z anime, styl. Oprócz standardowych kombosów, bohaterowie posiadają unikalne zdolności. Nami potrafi okradać ogłuszonych przeciwników, Luffy odbija kule armatnie, Zoro je przecina, Robin odczytuje tabliczki w starożytnym języku, a Franky potrafi wybudować działo, do którego sam później wsiada za stery. Taki zabieg potrafi bardzo urozmaicić nieskomplikowaną, po pewnym czasie wtórną rozgrywkę.
Większość ataków przeciwników będziemy w stanie albo uniknąć albo skontrować wciskając w odpowiednim momencie kółka. Jest to dosyć proste, gdyż komunikat o możliwej akcji pojawia się na środku ekranu wraz z adnotacją, czy ma być to unik czy kontratak. Zdolność unikania ataków jest tutaj bardzo istotna, gdyż nawet najsłabsi przeciwnicy są w stanie zadać bardzo ciężkie obrażenia, nie mówiąc o bossach. Można przyjąć również taktykę, że najlepszą obroną jest atak – i ma to sens. Wykończone kombosy potrafią powstrzymać przeciwnika wyprowadzającego cios. Ogólnie system bardzo przypadł mi do gustu i potrafiłem czerpać masę satysfakcji z wygranych potyczek.
Przy wczytywaniu naszego zapisu, za każdym razem otrzymamy możliwość wyboru między „Story Mode” ,a „Colosseum”. Ten drugi tryb umiejscawia nas na małej arenie, na której będziemy walczyć albo z grupkami przeciwników albo z bossem. Za wygraną otrzymujemy nagrodę w postaci złota i przedmiotów, często bardzo rzadkich. Z tego powodu wypady do Koloseum mogą znacznie przyspieszyć proces rozbudowy miasteczka.
Lokacje oraz postacie prezentują się znakomicie. Zwłaszcza modele postaci zasługują tutaj na pochwałę. Są wykonane bardzo starannie, a ich tekstury na Vicie prezentują się niesamowicie dobrze. Płynności animacji też nie mam niczego do zarzucenie. Spadki FPS zdarzały się jedynie przy walkach z bossami, gdy na ekranie pojawiało się dużo efektów cząsteczkowych. Nie były one jednak na tyle duże, żeby znacząco przeszkadzały w walce. Utwory muzyczne są przyjemne, ale nie są na tyle wybitne, aby mogły na trwałe zapaść w moją pamięć. Na wielki plus działa oryginalne, japońskie udźwiękowienie dialogów. Usłyszymy tutaj tych samych aktorów, którzy odpowiadają za głosy bohaterów w anime.
Największym minusem produkcji jest wtórność. Każde zadanie głównej linii fabularnej polega na tym samym i przebiega w identyczny sposób. Naszym zadaniem jest przebiegnięcie całej mapki, aby dostać się do bossa, po drodze pokonując mniejsze grupki przeciwników i tak w kółko. Na tę wtórność na dłuższą metę nie jest w stanie nawet zaradzić tryb Koloseum ani zadania poboczne w tawernie, gdyż te prowadzone są na mapach, znanych z wątku głównego.
Wielkim niedopracowaniem ze strony deweloperów jest tryb wieloosobowy, a w polskich warunkach jego brak. Gra oferuje co-op dla maksymalnie 4 graczy w trybie ad-hoc. Właśnie, ad-hoc. Jeżeli nie macie blisko Was mieszkającego znajomego z tą samą grą to nie pogracie. Tutaj chciałbym ostrzec łowców trofeów. Bez wykonania misji w co-op nie zdobędziecie platyny. W wersji gry na PS3 wystarczy do tego drugi pad.
One Piece: Unlimited World Red to gra jedynie dla fanów uniwersum. Gracz niewtajemniczony w zawiłości świata nie doceni kunsztu produkcji ani smaczków w niej zawartych. Rozgrywka zaprojektowana w przystępny sposób pozwala w pełni cieszyć się z poznawania ciekawej fabuły. Przyjemna dla oka oprawa audio-wizualna zapewnia niezapomniane doznania dla każdego fana Luffy’ego i jego załogi.





















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.
Fajna recka 😉 Sam posiadam gierce ale jakoś mnie szybko znudziła… Może teraz się za nią wezmę 😛