ONRUSH – Opinia

Po tak nierównej drodze już dawno nie jeździliście…

Grę do recenzji udostępnił wydawca – Techland Wydawnictwo.

 

Zanim w ogóle przejdziemy do opinii o grze warto pochylić się nad jej historią, a dokładnie nad studiem, które jest za nią odpowiedzialne. Oficjalnie jest to znane każdemu Codemasters, jednak Ci bardziej wtajemniczeni wiedzą, że gra została stworzona przez byłe studio Evolution. Do studia Evo należały takie perełki jak seria WRC z czasów PS2, niezniszczalny Motorstorm oraz najlepsza dla mnie „ścigałka” arcade, czyli DriveClub. Były to gry, z którymi pewnie spora część z Was spędziła masę godzin. DriveClub do dzisiaj uważam za małe arcydzieło, zarówno pod względem modelu jazdy jak i samej grafiki. Gra miała swoje bolesne początki, jednak uważam, że wynagrodzili to z nawiązką graczom, głównie w postaci świetnych DLC i bardzo długiego supportu tytułu.

Trasy pomimo tego, że solidnie wykonane to nieco sterylne.

Gdy Sony zamknęło studio (z bliżej nieznanych nikomu powodów, a jak nie wiadomo o co chodzi…), a spora część ludzi została chwilę później zatrudniona przez Codemasters. Logicznym więc było, że każdy spodziewa się kolejnego hitu od mistrzów arcade’owego ścigania. Wielu liczyło na kontynuację GRID’a, jednak poszli w zupełnie inną stronę. Pierwsze zapowiedzi Onrusha bardzo mocno pachniały Motorstormem, wielu wręcz uważało, że to będzie godny następca tej genialnej serii. Stało się jednak zupełnie inaczej i Onrush co najwyżej przypomina w/w grę i to w dodatku, gdy się przymknie mocno jedno oko.

Ciągła jazda w grupie to fundament tej gry.

Najwyższa pora przejść do sedna, czyli tytułowego ONRUSH. Przede wszystkim trzeba napisać wszem i wobec, że nie jest to gra wyścigowa czy rajdowa. Jest to mocno podkreślane przez twórców jak i samego narratora już w pierwszym filmiku w grze. No dobra, to o co tutaj chodzi w takim razie? Już spieszę z odpowiedziami… Największa różnica to brak jakichkolwiek okrążeń, miejsc, czasów, itd. Jazda co prawda odbywa się po okrężnych trasach, jednak nie o to tutaj chodzi. Do gry zostały wrzucone 4 tryby gry, które są mieszanką najbardziej popularnych trybów z różnego rodzaju gier, a na trasie walczą ze sobą dwa zespoły składające się łącznie z 12 pojazdów (6vs6). Mamy tutaj np. „Lockdown”, który jest niczym innym jak dominacją, gdzie musimy przejąć punkt, który się przed nami pojawia poprzez posiadanie większej liczby pojazdów z naszego zespołu w wyznaczonym polu. Kolejny tryb to „Countdown”, który polega na dobijaniu czasu poprzez przejeżdżanie przez bramki. W tym czasie możecie przeszkadzać przeciwnikowi, albo pomagać swoim używając odpowiedniego wozu z daną umiejętnością. Pozostałe dwa to „Overdrive” oraz „Switch”. Ten pierwszy skupia się głównie na używaniu jak największej ilości dopalacza przez wszystkich członków zespołu, ponieważ w ten sposób nabijamy punkty. Ostatni tryb, czyli rzeczony „Switch” bardzo mocno przypomina tzw. „gun-game” z FPS’ów. Główna zasada jest taka, że zaczynamy od motoru i gdy tylko zostaniemy pokonani to przesiadamy się do kolejnego wozu (coraz odporniejsze). W czasie jednego meczu mamy 3 życia, a potem zostajemy już wykluczeni z punktacji, ale wciąż możemy pracować dla naszego zespołu, ponieważ dostajemy w łapy najtrwalsze pojazdy, które mogą szybko rozprawić z przeciwnikiem, który wciąż ma swoje życia. Na chwilę obecną mamy tylko i wyłącznie te 4 tryby, zarówno w online jak i singlu, który składa się z pokaźnej liczby eventów. W przypadku, gdy ktoś woli grać w towarzystwie, a nie ma ochoty na multika to mamy tutaj również coopa. Całą kampanię single player można ukończyć wraz z naszymi znajomy. Ba, są nawet wyzwania podczas meczy, które są mocno nastawione na granie w kilka osób (można je zrobić samemu, ale jest to nieco trudniejsze). Także widać na jaki typ rozgrywki jest nastawiona ta produkcja.

Tryb Photomode potrafi wyciągnąć z tej gry siódme poty 🙂

Samochodów do wyboru mamy raptem 8 i są podzielone na 4 kategorie, czyli 2x motocykle, 2x buggy, 2x samochody oraz 2x wozy ciężkie. Jedyna opcja modyfikacji to instalowanie zdobytych wcześniej skórek. Zapomnijcie o jakimkolwiek tuningu mechanicznym czy optycznym. Dodatkowo każdy samochód posiada swoje unikalne umiejętności, np. jeden z motocykli szybciej odnawia dopalacz poprzez robienie trików w powietrzu, zaś samochód wyrzuca przedmioty, które dodają naszemu zespołowi dodatkowe turbo. Różnice między samochodami są mimo wszystko niezauważalne. Nie ważne czy jedziecie szybkim motocyklem czy powolnym potężnym wozem, ponieważ cały czas będziecie jechać obok siebie. Szumnie reklamowana jazda w ciągłym „popłochu” (z ang. „stampede”) to nic innego jak trzymanie wszystkich wozów blisko siebie. Jeśli ktokolwiek zostanie z tyłu, albo wyjedzie za bardzo do przodu to gra sama go przeniesie w środek grupy. To samo tyczy się naszych prędkości, gdy jedziemy z tyłu to mamy znacznie mocniejszy samochód niż gdy jedziemy z przodu stawki. Po co więc męczyć się na motocyklu, gdy obok wyją jak oszalałe potężne maszyny? W multiplayerze 90% osób wybiera te najcięższe wozy, nikt nawet nie pomyśli o wybraniu motocykla, który łamie się na sam widok takiego Titana. Jeśli przypomnimy sobie Motorstorm Pacific Rift, gdzie każdy wóz miał swoje wady i zalety i ich odpowiednie wykorzystanie decydowało o naszym wyniku, tak tutaj wygląda to wszystko po prostu biednie.

Nie ważne czy gramy w singlu czy w multi, nasz progres jest wspólny i zdobywając kolejne poziomy doświadczenia dostajemy w nasze łapy skrzynkę z nagrodami (tak jest, lootboxa…). W skrzynce zawsze są 3 nagrody kosmetyczne, takie jak skórki na samochody, nowe triki bądź tańce dla naszych postaci, czy nawet ubranka. Tuning w grze nie występuje, po prostu wybieramy samochód, skórkę i tyle, cała reszta pozostaje w naszych rękach. Na szczęście poziomy zdobywa się w miarę szybko i prosto. Dodatkowo mamy możliwość odrębnego zakupu każdego z możliwych przedmiotów, także jeśli nie chcemy czekać aż coś wyleci nam ze skrzynki, możemy to sobie spokojnie kupić za kasę w grze. Na chwilę obecną nie ma waluty premium, a w sklepiku nie ma paczek za realną kasę. Nie wiadomo jak będzie w przyszłości, ale póki co wszystko zdobywa się poprzez normalny progres w grze.

Pustynia, która zaraz zostanie pokryta śniegiem? Dlaczego nie!

Trasy po których przyjdzie się Wam ścigać (czy też „walczyć”) są urozmaicone i mocno w stylu poprzednich gier studia Evo. Mamy tutaj plaże, lasy, parki, kamieniołomy, fabrykę, itd. Nie jest to nic nadzwyczajnego i coś czego byśmy już wcześniej nie widzieli, jednak trzeba przyznać, że jak na początek to liczba tras jest nawet znośna. Najważniejsza nowość i wizytówka gry to nie same trasy, a warunki pogodowe towarzyszące nam podczas zadymy. Zaczynamy w pięknym słońcu przy czystym niebie, a kończymy w potężnej śnieżycy o północy, a to wszystko podczas jednego meczu! Cykl dobowy oraz zmienna pogoda zostały zrobione naprawdę solidnie i uważam, że jest to chyba jedna z najlepszych cech tej gry. Zapomnijcie o poziomie graficznym znanym chociażby z DriveCluba, ale i tak jest to krok naprzód. Jazda w nocy podczas śnieżycy, gdy obok jedzie co najmniej 10 innych wozów naprawdę potrafi dać popalić i dostarczyć emocji. Jeśli mamy być szczery to gra miejscami wygląda bardziej na zeszłą generację niż tą obecną.

Do tego momentu zapewne każdy z Was sobie pomyślał, dlaczego takie mieszane podejście z samego początku. To co wyżej opisałem to tak naprawdę jedyne plusy, a jeśli mam być szczery to jeden plus. No dobra, trzeba do tego jeszcze dodać świetną ścieżkę dźwiękową, w której pełno wpadających w ucho kawałków. Co jak co, ale w grach CM ścieżka zawsze była na wysokim poziomie i tutaj też tak jest. Poza zmiennymi warunkami pogodowymi, ta gra nie ma nic na tyle wciągającego i wartego uwagi, żeby zatrzymać mnie przed ekranem na dłużej niż raptem 2-3 dni (wbicie platyny zajęło mi góra 3 dni).

W ruchu jeszcze bardziej nic nie widać!

Multik co prawda jest bardziej zacięty niż singiel, jednak cierpi na dokładnie taką samą chorobę, czyli monotonię. Jazda dla samej jazdy przestaje być fajna już po kilku meczach, a nagrody nie są warte nawet splunięcia. Ciągle te same skórki czy ubranka tylko w innych kolorach. No chyba, że jara kogoś odkrywanie tańca dla postaci, który widać przez raptem kilka sekund po meczu. Gdyby chociaż wprowadzić drobne elementy rpg do tych samochodów czy naszych postaci, jak chociażby perki, które dają nam jakieś plusy i minusy to gra znacznie by zyskała o czach graczy. Trasy nie różnią się kompletnie niczym, są nudne czy wręcz sterylne. Sama walka na mapach również mocno by zyskała, gdyby umieścić na torach jakieś losowe elementy w postaci spadających wierz, sypiących się skał, itd. Pamiętacie Split/Second i rozwalające się trasy w miarę upływu czasu i wyścigu? Idealnie by to tutaj pasowało, a tak to jeździmy po „sztywnych” trasach, na których nie dzieje się dosłownie nic…

Najgorsze jednak zostawiłem sobie na sam koniec. Coś co z powodowało, że z gry średniej stała się dla mnie frustrującym kawałkiem kodu, który nigdy nie powinien powstać. Chodzi mi o zachowanie AI grając solo (w multi jak nie ma pełnego pokoju to też jadą boty), a wręcz jej oszukiwanie… Handicap jaki gra nakłada na AI jest niewyobrażalny. Zapomnijcie, że będziecie sobie śmigać na początku stawki i kosić przeciwników jak Wam się podoba niczym w Burnoutcie. To gra decyduje kiedy możecie dogonić jakiś pojazd przed Wami oraz kiedy to on dogoni Was, a w większości przypadków wygląda to tak, że gdy zaczniemy się zbliżać do kogoś to gra zaczyna go perfidnie od nas odpychać. W ten sposób powstaje komiczny obrazek, że my pędzimy na dopalaczu, a gość przed nami jedzie dokładnie takim samym tempem, bez względu na to co zrobimy, a przede wszystkim bez względu na to czym jedziemy my oraz przeciwnik. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo jest to frustrujące, gdy zbliża się koniec rundy, potrzebujecie ostatnie punkty, a samochód przeciwnika przed Wami, który dałby Wam zwycięstwo, jest niczym ta marchewka na kiju… Ale to nie koniec. Pamiętajcie jakie przyjemne było rozwalanie samochodów w przed chwilą wspomnianym Burnoutcie? Tutaj tego nie ma, bo żeby kogokolwiek rozwalić to trzeba się naprawdę mocno napocić, a przede wszystkim mocno uderzyć. W dodatku coś chyba poszło nie tak jeśli chodzi o fizykę, ponieważ biorąc tzw. rozpęd na przeciwnika, żeby uderzyć w jego bok to my zostajemy zniszczeni przez niego, gdy ten sobie spokojnie mknie po linii prostej. Takie sytuacje to tutaj codzienność i niszczą wizerunek całej gry. Wisienką na torcie tego wszystkiego są respawany, czyli odrodzenia po zniszczeniu naszego wozu. Myśleliście, że wystarczy, żeby samochód momentalnie wrócił na tor? A skąd! Autorzy wpadli na cudowny pomysł wprowadzenia 5 sekundowych odstępów między każdym respawnem, podczas którego można zmienić samochód. Niby mało, prawda? Jednak dorzućcie do tego killcama i robi się nam co najmniej 10 sekund, a jeszcze rozwalcie się co najmniej kilka razy na wyścig i już mamy kilka minut. Wierzcie mi, ciągną się one w nieskończoność i o ile w multi jestem w stanie to zrozumieć, tak wprowadzenie tej mechaniki do singla to dla mnie całkowite nieporozumienie.

A mogło być tak pięknie…

Jak już wspomniałem na samym początku, jest to dla mnie niewyobrażalne, żeby ekipa (a przynajmniej jej część) odpowiedzialna za takie legendarne serie mogła spłodzić coś tak słabego, frustrującego i niewartego większej uwagi niż góra 2 dni. Ta gra nie powinna kosztować pełnej sumy 250 zł, ale rynek zapewne szybko ją zweryfikuje i lada moment znajdzie się w granicach 80 zł. Mogę pochwalić twórców za to, że mieli odwagę na wprowadzenie czegoś nowego do świata samochodówek i za to brawa. Jednak odniosłem wrażenie, że zbyt szybko osiadli na laurach, ponieważ same tryby i kilka samochodów na krzyż nie tworzą nagle z gry innowacyjnej cudownej. Trzeba było wprowadzić więcej elementów rozwoju pojazdu czy postaci, a przede wszystkim znacząco urozmaicić trasy oraz dodać jakieś elementy dynamiczne, które spowodują, że każdy wyścig byłby inny. Nie wspomnę już nawet o masakrycznym zachowaniu AI. Oceniamy to co mamy i muszę być niestety bardzo surowy. Nie kupujcie tej gry w pełnej cenie, nie dajcie się zwieść ładnym grafikom reklamowym oraz licznym zapowiedziom. Poczekajcie aż stanieje i wtedy można sprawdzić. Wiadomo, że kto się nie rozwija ten się cofa, ale wystarczyło zrobić nowoczesnego Motorstorma i świat by oszalał. Jeśli Onrush było grą, którą Evolution Studio pokazało Sony po ukończeniu prac nad DriveClubem to chyba zaczynam rozumieć decyzję o ich zamknięciu… Tym niemiłym akcentem chciałbym na dobre zakończyć temat Onrusha i pozostawić go już tylko i wyłącznie w pamięci (najlepiej tej krótkotrwałej).

 

można zagrać

Plusy

- Cykl pogodowy oraz dobowy,
- Ścieżka dźwiękowa,
- Coop w singlu,
- Żelazne 60 kl/s na PS4 Pro.

Minusy

- Szybko wkradająca się monotonia,
- Brak większych różnic pomiędzy pojazdami,
- Sterylne trasy,
- Frustrujący handicap AI,
- Wiecznie trwające respawny,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.