Dragon Ball FighterZ – Opinia

Długo czekałem na ten tytuł…


Materiał zrealizowany dzięki uprzejmości – Cenega.

 

Wychowałem się na Dragon Ball’u i odkąd w moim życiu pojawił się internet, przeczesywałem go w poszukiwaniu wszystkiego, co jest związane z tą serią, aż trafiłem na Mugen! Bijatykę mojego dzieciństwa, którą na pewno wielu z Was kojarzy. Ale spokojnie, nie piszę o tym, aby przybliżyć Wam mój życiorys. Wspomniałem o Mugenie, bo to była pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy, kiedy zobaczyłem gameplay z Dragon Ball FighterZ i moje wrażenie nie było wcale takie mylne. Pierwszy raz zagrałem w betę na Warsaw Games Week, wspomnienia wróciły i od razu się zakochałem. To było dokładnie to czego mi brakowało w bijatykach serii Dragon Ball. Gra skupiona na walce, w cudownej grafice 3D, przygotowanej tak, że grając mamy wrażenie, iż oglądamy anime, a niektóre sceny są wręcz wyjęte z mangi i odwzorowane w grze. Do tego żywa muzyka zagrzewająca do walki i mapy odwzorowujące dobrze znane mi lokacje, aż się łezka kręci w oku fana! Nie muszę chyba mówić, że po odpaleniu pełnej wersji gry wsiąkłem na parę godzin jak to mam w zwyczaju…

Patrząc po dostępnych postaciach gra jest umiejscowiona w czasie Dragon Ball Super po sadze Black Goku, ale jeszcze przed turniejem, co daje nam potencjał na całą masę dodatków i dodatkowych postaci! Plus jako ciekawostkę dostajemy tutaj zupełnie nową, nieznaną z serii postać jaką jest Android 21. Poznajemy ją jako całkiem zgrabną panią profesor w fartuchu i okularkach, która wskrzesiła wszystkich złych typków z jakimi przyszło kiedykolwiek zmierzyć się naszym bohaterom i przy okazji całą masę klonów, które będziemy musieli wyeliminować, co w efekcie szybko uświadamia nas, że nasza pani profesor jest głównym przeciwnikiem w trybie STORY i pod niepozornym wizerunkiem skrywa ogromną moc, z którą przyjdzie nam się zmierzyć.

Na szczęście Android 21 jest grywalną postacią i świetnie sobie radzi w walce. Jednak by poznać jej prawdziwą historię musimy ukończyć trzeci wątek fabularny, bo dopiero tam twórcy wyjawili nam o co chodzi ślicznej Pani Android 21 i tam też dowiemy się, jak możemy jej pomóc w walce z jej osobistymi demonami (kto zna Goku  doskonale wie, że ma dziwaczny nawyk pomagania nawet najgorszym typom, jeżeli tylko będzie mógł sobie powalczyć z kimś silnym).

Wracając do samej gry. W przeciwieństwie do Mugena nie dostaliśmy tutaj gołej bitki. Cały interfejs ubrany jest w cukierkowe lobby, w którym mamy dostęp do rozmaitych aktywności. Znajdziemy tu tryb STORY, w którym możemy przejść 3 wątki fabularne (dobry, zły i… ładny), klasyczny tryb ARCADE, w którym będziemy musieli pokonywać kolejnych przeciwników w trzech rodzajach wyzwań, znajdzie się też LOCAL BATTLE do wyzwań kanapowych, PRACTICE, gdzie będziemy mogli podszlifować nasze umiejętności i nauczyć się śmiercionośnych combosów. Jest też ARENA, na której możemy zmierzyć się z graczami. I chyba najważniejszy tryb WORLD MATCH podzielony na walki rankingowe, za które otrzymujemy punkty (ranking punktów dostępny u oddzielnego NPC) a dane o wygranych i przegranych zapisują się na naszej karcie gracza i zwykłe gdzie przyjdzie nam sprawdzić się online z graczami z całego świata. Zapomniałem wspomnieć o sklepiku, w którym możemy kupować kapsułki z rozmaitymi avatarami, kolorkami dla naszych postaci i naklejkami ułatwiającymi komunikację w lobby.

Jednak powyższe to tylko dodatek do tej perełki, którą w tej odsłonie zdecydowanie jest sama walka. Dostaliśmy tryb 3v3, który sprawdza się doskonale! Niektóre postaci mają łączone ataki, więc warto umiejętnie dobrać drużynę. Sama rozgrywka jest stosunkowo łatwa, mamy tu zaledwie kilka ruchów, których trzeba się nauczyć. Lista combosów jest identyczna dla wszystkich postaci, jednak mogą się one różnić efektem/atakiem jaki wykona nasza postać. Jedne postaci atakują obszarowo, inne dystansowo, a jeszcze inne muszą wręcz złapać przeciwnika na krótkim dystansie. Oczywiście wszystkie ataki są dopasowane do postaci i oddają ich charakter w stu procentach. Teraz, o ile w trybie story raczej ciężko przegrać walkę, to rankingowe mecze szybko sprowadzają nas na ziemie. Ja na przykład po skończeniu story czułem się jak mistrz sztuk walki, po czym zostałem zmasakrowany na walce rankingowej, a potem na kolejnej… I kolejnej… Potrzebowałem dostać parę razy niezłe bęcki, zanim nauczyłem się korzystać z dobrodziejstw takich jak uniki, blok czy odpowiedni timing ataku. Nie było łatwo! Dlatego grę możemy opisać hasłem „easy to start, hard to master”.

Podsumowując Dragon Ball Fighter Z to świetna gra zarówno dla hardcore’owych graczy jak i kanapowych casuali. Oczywiście jest to obowiązkowa perełka dla fanów serii Dragon Ball. Sprawdziłem ją grając solo, na imprezie i online z przyjaciółmi. Nie zawiodłem się na żadnej linii. Za każdym razem była kupa śmiechu i zdrowa rywalizacja, a każda walka budziła fale entuzjazmu. Nic tylko brać i grać! Szlifować umiejętności i jak Goku szukać non stop kolejnych wyzwać i przełamywać swoje limity.

 

PLUSY:
– graficzny miód,
– niski próg wejścia,
– ogromny potencjał na rozwój,

MINUSY:
– dużo dziwnych loadingów,
– problemy z połączeniem ze znajomymi (w naprawie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.